czwartek, 6 lutego 2014

2. On każdej nocy pieprzy inną dziewczynę.

Rey's POV:
Następnego ranka obudziłam się ze wspomnieniami z ostatniego wieczora.
Niall widział mnie nago.
Niall naprawdę widział mnie nago.
Jedynie co chciałam zrobić, to zostać w łóżku i już nigdy więcej z niego nie wstać i nie widzieć twarzy Nialla lub kogokolwiek innego. Ale moje życzenie zostało spuszczone w toalecie, gdy chwilę później moja kochana kuzynka wtargnęła do pokoju.
Czy kiedykolwiek słyszałaś o czymś, co nazywa się "prywatność"? Myślę, że nie.
- Słyszałaś o pukaniu? - zapytałam, przewracając się na brzuch i przyciskając twarz do poduszki.
- Ktoś tu nie jest rannym ptaszkiem.
Prawie spadłam z łóżka na dźwięk jego głosu. Gdzie była babcia? Ona powinna go teraz bić kijem. Wciągnęłam na głowę kołdrę i zacisnęłam powieki, mając nadzieję, że Niall sobie pójdzie.
- Idziemy dzisiaj do skateparku. Idziesz z nami? - spytała dziewczyna, a ja pokręciłam głową.
No tak, oni mnie nie widzą.
Usłyszałam westchnienie oraz odgłos opuszczających pomieszczenie kroków. Westchnęłam z ulgą, ale zamarłam, gdy łóżko obok mnie ugięło się, a kilka sekund później moja kołdra została podniesiona do góry. Trzymałam mocno zaciśnięte powieki, zaprzeczając każdemu możliwemu scenariuszowi w mojej głowie.
- Jesteś aspołeczna, co nie?
Przewróciłam oczami na dźwięk jego głosu. Bliskość Nialla wywoływała u mnie rumieńce.
Kiedy wstałam, oplotłam swoje ciało kocem.
- Masz na sobie ubrania. Czemu się zasłaniasz? - zapytał z uśmiechem, po czym położył się na plecach i założył prawą nogę na lewe kolano.
Tego dnia jego włosy były blond-zielone, a kolczyk w brwi zniknął. Ubrał się w jeansy, białe supry oraz zwykłą bluzkę z dekoltem w serek, która odsłaniała jakiś tatuaż.


- Cóż, mam trochę godności - odpowiedziałam, starając się nie zarumienić pod jego onieśmielającym spojrzeniem.
- Bo to przecież nie tak, że nie widziałem twojego ciała wcześniej - uśmiechnął się i wyciągnął z kieszeni telefon.
Moje oczy rozszerzyły się, gdy wystawił prawą rękę w moją stronę, aby pokazać mi ekran iPhone'a. Tam było zdjęcie mnie, nagiej. Poczułam, jak moje policzki czerwienią się. Spróbowałam zabrać mu telefon, ale Niall odsunął rękę i schował go do kieszeni jeansów.
- Jeśli chcesz, chodź i go weź.
- Proszę, daj mi spokój - pokręciłam głową.
Chłopak usiadł i wtedy zdałam sobie sprawę, że on właśnie położył swoje brudne supry na moją białą pościel. Babcia musiała wrócić.
- Muszę się przebrać - wymamrotałam i zacisnęłam wokół siebie kołdrę.
- Nie mam nic przeciwko - powiedział. 
- Proszę - jęknęłam żałośnie. 
Niall wstał, a następnie do mnie podszedł. Cofnęłam się o krok, ale on i tak był ode mnie wyższy. Praktycznie z miejsca gdzie stałam, mogłam poczuć zapach jego wody po goleniu. Jedynie co moje oczy widziały było jego białą koszulką. Byłam niższa od Nialla o głowę.
Wyciągnęłam szyję, by na niego spojrzeć. Uśmiechnął się i przesunął językiem po dolnej wardze, ukazując kolczyk.
- Musisz przestać być taką zakonnicą i dobrze się zabawić. 
Zrobiłam minę, na której on nie znajdzie żadnej oznaki zabawy.
- Nasze definicje zabawy się różnią - wymamrotałam, a on strzelił mi uśmieszek, po czym odwrócił się i odszedł. 
Mój wzrok zatrzymał się na jego karku, a dokładniej na tatuażu na szyi. To było czarne serduszko. Zmarszczyłam brwi, ale on już zdążył wyjść z pokoju.
Zanim wyszczotkowałam zęby, ubrałam się w shorty oraz bluzę, uczesałam włosy i zrobiłam makijaż. Nie lubiłam, kiedy ludzie widzieli mnie bez make-upu. Byłam brzydka.
Poprawiłam swoje brązowe włosy, które teraz zafarbowane były na ciemnofioletowo, a następnie podeszłam do biurka.
Chwyciłam laptopa z zamiarem obejrzenia filmu na tarasie w fotelu.
Położyłam MacBooka na stole w kuchni i starałam się zignorować fakt, że Katherine siedziała na kuchennym blacie, a Niall ssał jej twarz.
Próbowałam dostać się do płatków, ale one były w szafce tuż za nimi. Zakaszlałam, a Niall odsunął się, ocierając wierzchem dłoni usta.
- Chcesz się przyłączyć? - spytał i dwuznacznie się uśmiechnął.
- Chcę zjeść Lucky Charms.
Niall uśmiechnął się i złapał dłonią za swoje krocze, wypychając je w moją stronę.
- Może chcesz zjeść moje?
Zarumieniłam się i niezgrabnie spojrzałam na własne stopy.
- Niall, podaj jej płatki - zachichotała Katherine, a on otworzył szafkę, wręczając mi pudełko.
Wlałam do miski mleko, a następnie wsypałam do niej płatki, po czym usiadłam przy stole.
- Gdzie jest babcia? - zapytałam, gdy skończyłam posiłek. Niall stukał coś na telefonie, a Katherine zdzierała z paznokci lakier.
- Razem z dziadkiem pojechali na działkę i wrócą dopiero późnym popołudniem.
- Będzie dzisiaj impreza na plaży - wtrącił się Niall, patrząc na iPhone'a
Katherine skinęła głową.
- Załóżcie bikini - dodał, a ja wyśmiałam go, a następnie włożyłam miskę do zlewu i chwyciłam laptopa. Nie zwrócili na mnie uwagi, kiedy wyszłam z kuchni na taras. Zeszłam z werandy po schodach i usiadłam w ogrodzie na jednym z dwóch leżaków.
Włożyłam słuchawki do uszu i jeszcze raz podziękowałam Bogu, że złapałam wifi Nialla. Poszukałam w zakładkach kolejnego odcinka "Supernatural", który chciałam obejrzeć.
Uważam, że Dean jest gorący, a Sam mega słodki.
Oblizałam usta i spojrzałam w górę, gdy czyjś cień zasłonił mi fotel. Niall patrzył na mnie, trzymając jedną rękę na biodrze, a w drugiej deskorolkę.
- Czy ty właśnie oglądasz porno?
Moje policzki zapłonęły, kiedy pokręciłem głową, zatrzymując odcinek.
Chłopak odstawił deskorolkę na ziemię, a ja oparłam się pokusie uderzenia go, gdy pchnął mnie w bok, siadając obok mnie na krześle.
- Jak możesz mieć tutaj inter... Używasz mojego wifi?
- Być może. Wiesz, że nie masz hasła? - zapytałam. - Jesteś głupi, że go nie zablokowałeś, a teraz się czepiasz.
Cholera. Może nie powinnam była tego mówić.
Niall spojrzał na mnie. W jego oczach widoczny był gniew. Wiedziałam, że to będzie bolało. Słyszałam raz, jak Katherine mówiła swojej przyjaciółce, że jeśli ktoś postawi się Niallowi, to on zniszczy mu życie.
Wstał z krzesła i wziął deskę do ręki.
- Zobaczymy, kto jest głupszy.
- Osoba, która korzysta z głupoty częściej, niż powinna - pomyślałam, ale ze względu na bezpieczeństwo zatrzymałam zamknięte usta.
Dziadkowie wrócili do domu koło piętnastej. Do tego czasu zdążyłam obejrzeć sześć odcinków "Supernatural". Katherine przyszła do domu z dziewczyną o imieniu Jade. Wszystko o czym rozmawiały było związane z tematami o chłopcach, paznokciach oraz doświadczeniach seksualnych Nialla.
To było bardzo niegrzeczne z ich strony, ponieważ oglądałam tam serial, a one po prostu głośno rozmawiały, jakby mnie tam wcale nie było.
Jade została u nas na obiad, a babcia wypytała ją dosłownie o wszystko.
Dowiedziałam się, że miała 17 lat, starszego o rok brata - Jake'a; oraz że chodziła razem z Niallem do szkoły w Mullingar (który podobno powtarzał 10 klasę).
Gdy pomagałam babci umyć naczynia, ta znowu zaczęła mówić o Niallu. 
Czy wszystko kręci się wokół Nialla?
Weszłam do sklepu spożywczego: "Niall Horan zrobił...", poszłam wyrzucić śmieci: "Niall Horan przelizał się z...". To było takie irytujące.
Niall we wrześniu skończy 19 lat i rozpocznie 11 klasę. Podobno nie przejmował się szkołą. Ludzie mówili, że nauczyciele przepuszczali go do kolejnych klas, aby nie dostać go na jeszcze jeden rok. A, i był okropny w matematyce. Ale jakoś o to nie dbałam.
- Słyszałam jak Primrose Shelley i Anna Starr rozmawiały podczas giełdy... Powinnaś słyszeć te rzeczy, o których mi powiedziały... On każdej nocy pieprzy inną dziewczynę.
Prawie stłukłam talerz. Nie obchodził mnie Niall! Dlaczego babcia czuła potrzebę, aby opowiadać mi o jego życiu seksualnym?
- Więc wy dwie, trzymać mi się z dala od niego, jeśli złapię którąś z was z nim, będziecie miały szlaban na tydzień.
- Nie martw się, to nie będzie dla mnie problemem - wymamrotałam i wytarłam ręce w szmatkę, a następnie odwróciłam się od babci, która zakręciła kran i spojrzała na mnie.
- Powinnaś pójść poznać inne dzieci z okolicy. Nie możesz tak siedzieć przez cały dzień w domu, nic nie robiąc.
- Oglądam teraz telewizję.
- Nie masz pracy domowej?
- Mam, ale zacznę ją jutro.
Babcia wzruszyła ramionami, zanim sobie coś przypomniała.
- Oh! Musisz iść kupić dziadkowi paczkę papierosów Kent. Ile masz lat?
- Szesnaście, babciu - wymamrotałam i wyciągnęłam do niej rękę, żeby mogła mi dać pieniądze.
- Obok spożywczaka jest sklep, gdzie sprzedają papierosy.
Skinęłam głową i chwyciłam opartą o ścianę deskorolkę. Centrum miasta było oddalone o siedem minut jazdy na desce, a ja nie miałam nic lepszego do roboty.
Założyłam czapkę z napisem "Justin Bieber" i schowałam funty, które dała mi babcia, do tylnej kieszeni jeansów. Włożyłam na nos Ray Bany i odepchnęłam się lewą nogą. Zjeżdżałam w dół ulicy, obserwując ludzi, którzy jedli w swoich ogrodach, kosili trawniki lub spacerowali z psami.
Przejechałam przez dworzec autobusowy i skręciłam w lewo, zanim nie zeszłam z deskorolki, ponieważ nie można było na niej jeździć w centrum miasta. Podeszłam do sklepu, o którym mówiła babcia i odłożyłam deskę obok znajomego, pomarańczowego bmxa. Rozejrzałam się dookoła, ale nigdzie nie było śladu Nialla. Odetchnęłam z ulgą i weszłam do kiosku. Kiedy podeszłam do lady, rozbrzmiał dzwoneczek przy drzwiach.
- Cześć.
Nastoletni chłopak zatrzymał na mnie wzrok, a ja przeczytałam z plakietki jego imię: Jake Starr.
Czy to on jest bratem Jade?
- Chciałabym kupić paczkę papierosów Kent.
Chłopak spojrzał w górę znad telefonu i uśmiechnął się, patrząc na coś po mojej prawej stronie, po czym znów skierował swoją uwagę na mnie.
- A ile masz lat? - spytał z uśmieszkiem.
- Szesnaście.
- Wiesz, że nie powinnaś palić? - powiedział, ale dostrzegałam nutkę rozbawienia w jego głosie. On na pewno był palaczem.
Usłyszałam za sobą głęboki chichot, przez który odwróciłam się. Kilka metrów ode mnie stał Niall z butelką wódki w prawej dłoni i papierosem w lewej. Miał na sobie Ray Bany i ubrany był tak samo jak rano.
- Nie wyobrażam sobie ciebie z fajką - powiedział i zrobił krok do przodu, stawiając butelkę na stole, aby dać Jakowi ją zeskanować.
- Nie dam ci papierosów, chyba że coś dla mnie zrobisz - szepnął Jake i poruszył sugestywnie brwiami.
Niall roześmiał się, a Jake uderzył go pięścią. Oczywiście byli przyjaciółmi.
- Nie stary, nie sądzę, że ona ci obciągnie - kontynuował Niall, płacąc Jake'owi.
- Dlaczego nie?
- Ona jest dziewicą. Spójrz na nią.
Jake uniósł brwi i zrobił zniesmaczoną minę.
- I masz szesnaście lat?
Wzruszyłam ramionami, rumieniąc się i czując zażenowanie.
- One są dla ciebie? - spytał Niall, wskazując na umieszczone na ladzie opakowanie Kent. Przygryzłam wnętrze policzka i skinęłam głową. Może w końcu by się ode mnie odczepił i zostawił mnie w spokoju
- Cóż, pieprzyć to. Zapłacę za ciebie.
Niall kupił mi papierosy i uszczypnął mój sutek, sprawiając, że ciężko odetchnęłam, po czym ze śmiechem wyszedł ze sklepu. Jake również się zaśmiał i potrząsnął głową. Udałam się do wyjścia.
- Do zobaczenia - krzyknął za mną chłopak, a ja zamknęłam za sobą drzwi.
Zeszłam po schodach i rozejrzałam się za moją deskorolką, ale nie mogłam jej nigdzie znaleźć. Oczywiście, Niall za tym stał.
Dotarłam do domu koło dziewiętnastej, ponieważ musiałam iść dwadzieścia minut na nogach. W tym czasie jedyną dla mnie rozrywką było czytanie w kółko etykiety na paczce papierosów.
- Co tak długo? - splunął dziadek i podszedł do mnie, gdy weszłam do salonu, ściągając buty.
- Uh...
Wyciągnął opakowanie z mojej ręki i przegonił mnie. Przewróciłam oczami i udałam się na górę, przeskakując po dwa stopnie na raz. Umyłam ręce i rzuciłam się na łóżko, biorąc laptopa, żeby go podłączyć.
Natychmiast kliknęłam na przycisk internetu, ale od razu wyskoczył komunikat, że połączenie zostało przerwane. Odświeżyłam stronę. Ciągle nic. Wtedy pewna myśl wpadła mi do głowy.
Weszłam w ustawienia i zobaczyłam, że wifi Nialla teraz było chronione hasłem. Jęknęłam, ponieważ wiedziałam, że nie będę mogła przeżyć bez internetu dłużej niż dwa dni. 
Ze złością zatrzasnęłam laptopa i rozejrzałam się za miejscami, które byłyby warte uwagi. Nic. Nie miałam jak jeździć na deskorolce, nie miałam wifi... Była tylko... praca domowa?
Nie.
Westchnęłam i rzuciłam się na fotel, otwierając plecak, który leżał obok biurka. Już miałam zacząć rozwiązywać pierwsze zadanie z matematyki (jestem z niej naprawdę dobra), kiedy koło mnie zadzwonił telefon.
Podniosłam go i zobaczyłam na ekranie zdjęcie Katherine. Odebrałam połączenie.
- Halo? - zapytałam ze zdezorientowaniem.
- REYREY!
Skuliłam się na jej pseudonim. Nie. Po prostu nie. Wstałam i poszłam otworzyć okno, ponieważ zaczynało mi być trochę gorąco.
- Przychodzisz dzisiaj... na ognisko... na plaży?
Dziewczyna wydawała z siebie dziwne dźwięki. Zdawało się, jakby siłowała się z mówieniem.
Zatrzymałam się, kiedy zobaczyłam ją, siedzącą na łóżku Nialla. Trzymała przed sobą telefon w dłoni. Oczywiście byłam na głośnomówiącym. Okno Nialla ustawione było tak, że odsłaniało jego łóżko, znajdujące się pod ścianą.
Katherine leżała na plecach z rozszerzonymi nogami, a jej spódnica była podciągnięta do brzucha. Różowe włosy Nialla były pomiędzy jej udami. Widząc to, oblałam się rumieńcem.
- Uh... Nie wydaje mi się - wymamrotałam i usłyszałam jej jęk, ale z tego co widziałam spowodowany był on tym, że Niall nagle odsunął się od niej i otarł ręką usta, rozglądając się za czymś poza zasięgiem mojego wzroku.
Dzięki Bogu, że sypialnia babci była na pierwszym piętrze, więc nie mogła zobaczyć tego co działo się obok.
- Dlaczego nie? Musisz się trochę rozerwać.
Widziałam, jak jej ręka kieruje się w dół brzucha w stronę jej kobiecości. Odwróciłam się, cofając się od okna.
- Nie odkładaj słuchawki - poprosiłam, ponieważ zawibrował mi telefon, a ja spojrzałam na ekran. Miałam nową wiadomość.
Otworzyłam ją.
Niall: Jeśli chcesz swoją deskorolkę, powinnaś przyjść na imprezę.
Lekko przygryzłam wargę i westchnęłam, po czym wróciłam do rozmowy z Katherine.
- Dobra, przyjdę.
- Świetne! Bądź gotowa na dziesiątą!
Usłyszałam głęboki głos, który coś do niej mówił. Wiedziałam, że to Niall. Katherine zachichotała i powiedziała:
- W pół godziny, góra czterdzieści minut.
Przewróciłam oczami i odłożyłam słuchawkę. Boże.
Postanowiłam założyć szorty, szelki, koszulę, kokardkę na włosy i parę czarnych adidasów. Zrobiłam makijaż i zafarbowałam włosy na czerwonawo. Usiadłam na łóżku i rozmyślałam o tym, co może się zdarzyć. Miałam do wyboru dwie opcje:
1. Mogłabym tam pójść, dobrze się bawić i odzyskać deskorolkę pod koniec imprezy;
lub 2. Mogłabym tam pójść, odzyskać deskorolkę, zdobyć jakoś hasło do wifi, po czym wrócić na desce z powrotem do domu.
Wybrałam to drugie, i dobrze. 
Kiedy miałam wrócić do odrabiania pracy domowej, drzwi otworzyły się, a do pokoju weszła Katherine. Miała na sobie dżinsy, obcasy oraz bluzkę odsłaniającą pępek. W ręce trzymała dwa płaszcze.
- Nie martw się, nie będę tak ubrana. Moja sukienka jest w plecaku.
Rzuciła go na łóżko i wskazała na niego.
- Włóż tam swoje ciuchy na imprezę.
- Uh... Idę w tym, w czym jestem.
- Tak? - powiedziała i założyła jedną z kurtek, a drugą rzuciła mi w twarz.
- Ubierz go. Zakryje twoje ubrania. Wymykam się zawsze w środy, mówiąc babci, że idę nocować u Jade.
Skinęłam głową i zasunęłam długi zamek. To było na mnie za duże i wyglądało jak worek ziemniaków.
- Dlaczego te płaszcze są takie wielkie? - zapytałam i chwyciłam plecak, odsuwając go.
W środku znajdowała się butelka tequili, para koturn, mini spódniczka, bikini oraz zestaw do makijażu. Zarzuciłam go na plecy.
- Nie są moje. Należą do Seana.
- Seana?
Czy to ten facet, z którym się wczoraj zderzyłam?
- Tak, Seana Blacka.
Wzruszyłam ramionami i zeszłam za nią po schodach na korytarz.
- Babciu, idziemy! - krzyknęła Katherine, a sekundę później usłyszałyśmy krzyk aprobaty, pochodzący z kuchni.
Katherine zbiegła z werandy i skręciła w prawo, a następnie poszła na koniec ulicy. Dotarłyśmy na przystanek autobusowy i sprawdziłyśmy godzinę na jej telefonie. Była dokładnie 20:30.
Usłyszałyśmy jadący samochód, który okazał się być czarnym Range Roverem. Zobaczyłam, że prowadził go Niall, a obok niego siedział Sean. Z miejsca, gdzie stałam nie było widać, czy ktoś znajdował się na tyle, ponieważ tylko przednie szyby były przeźroczyste. Auto zatrzymało się przed nami, a tylne drzwi zostały otworzone. Sean złapał ze mną kontakt wzrokowy i uśmiechnął się.
- Jedna z was musi siedzieć na kolanach, tutaj z tyłu jest za tłoczno - rozległ się głos z tylnego fotela. Była tam Jade, Jake, jakiś blondyn i dziewczyna, którą rozpoznałam z potrójnego pocałunku z Katherine i Niallem. Kath wsiadła na tył i wzięła ze sobą swój plecak.
- Wygląda na to, że musisz siedzieć na moich kolanach, kochanie - uśmiechnął się Sean.
Zarumieniłam się, wsiadając do samochodu. Chłopak wciągnął mnie na swoje nogi, przez co moje plecy przyległy do jego piersi.
Niall miał na sobie parę czarnych, obcisłych rurek, zielone supry oraz czarną koszulę, a jego włosy były zaczesane do góry, podkreślając przy tym zielone pasemka. Miał przebitą wargę, a jego prawe ucho zostało przebite paroma malutkimi kolczykami. 
Chłopak wysunął język i oblizał dolną wargę, pozwalając mi zobaczyć, że brakowało mu kolczyka w języku.
Kręciłam się niewygodnie na kolanach Seana, a chwilę później on jęknął:
- Właśnie tak, kochanie.
Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja zaczerwieniłam się, nadal na nim siedząc.
Jedyny powód, dla którego się na to zgodziłam był taki, że Niall przekupił mnie oddaniem mojej deskorolki.
Jazda na plażę była niekomfortowa. Wszyscy rozmawiali o zboczonych rzeczach oraz pozycjach, które sprawiają największą przyjemność. Milczałam przez cały ten czas, a kiedy dotarliśmy na miejsce, prawie ucałowałam ze szczęścia ziemię. Niall zaparkował na parkingu, który był po przeciwległej stronie ulicy niż plaża.
Stąd gdzie staliśmy, mogłam dostrzec ogromne ognisko. Słyszałam głośne śmiechy, muzykę i wszędzie rozproszonych ludzi. Nagle stałam się niespokojna. Nigdy wcześniej nie byłam na prawdziwej imprezie, z wyjątkiem tych klasycznych urodzin i tej jednej domówki, na której całowałam się pierwszy raz - jedyny raz.
Katherine przebrała się za samochodem, dlatego teraz ubrana była w mini spódniczkę, krótką bluzkę z odkrytym pępkiem i koturny. Miała na sobie także bikini, ponieważ zdecydowanie planowała kąpiel w morzu.
Było dość ciepło i miałam wrażenie, że byłam jedyną dziewczyną, która nie zabrała ze sobą stroju kąpielowego. Przeszliśmy przez ulicę, a ja zauważyłam po naszej lewej stronie wesołe miasteczko, obok którego stały hotele oraz mała alejka ze sklepami.
- To miejsce jest niesamowite. Przychodzimy tu prawie codziennie - powiedziała Katherine, gdy weszłyśmy na piasek. Wiedziałam, że to zły pomysł mieć na nogach trampki, bo potem będą one całe w piasku.
Niall przejechał dłonią po włosach i podrapał się po piersi, po czym nasza grupka, jeśli mogę to tak nazwać, przyłączyła się do imprezy.
Moje serce zabiło szybciej niż zwykle, kiedy zeskanowałam pobliskie otoczenie. Koło małego tarasu znajdował się bar, który pełen był napojów oraz czerwonych kubków. Były tam też leżaki - większość z nich zajęły praktycznie uprawiające seks pary. Muzyka rozchodziła się z tarasu, który także wypełniony był ludźmi, a dokładniej osobami od 16 do 20 roku życia. Czułam się nie na miejscu, byłam na to za młoda. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam, opierającego się o blat Nialla, który rozmawiał z jakąś dziewczyną, czekając na swojego drinka. Uśmiechał się do niej zalotnie, a ona ciągle kołysała się na boki. Jego wzrok powędrował z jej ust do piersi.
Udałam się w ich stronę, ponieważ chciałam już mieć za sobą tę całą sprawę. Pragnęłam tylko odzyskać deskorolkę.
Jego oczy podniosły się z jej dekoltu i nawiązały ze mną kontakt wzrokowy, po czym on bezwstydnie zlustrował mnie spojrzeniem.
- Cześć - powiedziałam, a Niall wyprostował się, unosząc brwi.
Dziewczyna spojrzała na mnie z irytacją, a następnie odeszła.
- Świetnie. Dziękuję, że odstraszyłaś mi dziewczynę od seksu - mruknął.
- Gdzie jest moja deska?
Uśmiechnął się, trzymając ręce w kieszeniach z przodu jeansów.
- Nie mam jej.
- Co masz na myśli?
- Mam na myśli, że jej nie mam.
- Powiedziałeś, że mi ją oddasz - jęknęłam, a on przewrócił oczami.
- Jest w bagażniku.
- Czy możesz mi ją dać? Proszę.
- Jeśli weźmiesz sobie klucze.
- Gdzie one są?
- W moich bokserkach.
- Żartujesz prawda?
Niall pokręcił głową, ale nadal był uśmiechnięty. Przewróciłam oczami.
- Znajdź mnie za pół godziny, kochanie. Wtedy porozmawiamy.
Nazwał mnie kochaniem. Poczułam się wyjątkowo, ale on pewnie nazywał tak wszystkie dziewczyny. To samo zrobił wcześniej Sean.
Niall odszedł z czerwonym kubkiem w ręku, a ja stałam tam, tępo patrząc na niego, zanim nie zgubiłam go w tłumie. Postanowiłam usiąść na fotelu, wyciągnąć telefon i zagrać na nim w Temple Run. 
Po godzinie wstałam i ruszyłam na poszukiwanie Nialla. Nigdzie nie było po nim śladu, tak jak i po reszcie jego przyjaciół. Mój wzrok dryfował po morzu, aż w końcu zatrzymał się na kilku śmiejących się i krzyczących sylwetkach w wodzie. Od razu zobaczyłam Nialla. Jego tatuaże nie były trudne do zlokalizowania. Chłopak zauważył mnie i uśmiechnął się, po czym szepnął coś do ucha Katherine. Dziewczyna złapała ze mną kontakt wzrokowy i skinęła głową, a następnie odwróciła się.
Niall wyszedł z morza i podszedł do mnie. Z włosów kapała mu woda, a jego tors pokryty był tatuażami i małymi cytatami. Uśmiechnął się do mnie i poszedł w kierunku parkingu. Podążyłam za nim. Nie mogłam nic poradzić, że moje oczy zawiesiły się na wytatuowanych plecach chłopaka.
Wsiadł do samochodu i otworzył bagażnik, a następnie wyciągnął deskorolkę.
- Jak zamierzasz wrócić do domu?
- Nie wiem... Znajdę jakiś sposób.
- Okej.
Jego to naprawdę nie obchodziło. 
Wzięłam deskę do ręki i postawiłam ją pod nogi. Kolejne pytanie pojawiło się w mojej głowie.
- Jakie jest hasło do wifi?
Niall zamknął bagażnik i uśmiechnął się.
- Właśnie zastanawiałem się, kiedy mnie o to zapytasz.
- Więc?
- Powiem ci...
Uśmiechnęłam się.
- JEŚLI... - oczywiście musiało być "jeśli". - Jeśli mnie pocałujesz.
- Co?
Chłopak roześmiał się, a ja przewróciłam oczami.
- Żartuję, Boże. Podam ci hasło, jeżeli udowodnisz mi, że palisz. Jakoś ci w to nie wierzę.
Moje oczy rozszerzyły się, ale szybko się opanowałam.
- Oh... w porządku.
Niall wyglądał na zaskoczonego, ale ponownie otworzył bagażnik i wyjął z niego zapalniczkę oraz paczkę papierosów. Wziął jednego i zapalił go, po czym wydmuchał dym w moją stronę. Podał mi fajkę, a ja spojrzałam na nią. On roześmiał się, obserwując mnie i czekając na mój kolejny ruch. Wzięłam ją do ust, a fakt, że wargi Nialla dotykały jej wcześniej zaintrygował mnie.
Zaciągnęłam się i zatrzymałam w płucach dym, po czym zaczęłam kaszleć. Niall wybuchnął śmiechem, odrzucając głowę do tyłu. Moje policzki zrobiły się czerwone z powodu tego upokorzenia.
- Nigdy wcześniej nie paliłaś, racja?
Pokręciłam głową, a on zabrał mi papierosa i znowu się zaciągnął, wydmuchując dym. Byłam zaskoczona i próbowałam mu się wyrwać, kiedy mnie złapał, ale on nadal mnie przytrzymywał.
- Otwórz usta.
Rozchyliłam je lekko, a on wziął kolejnego bucha, po czym pochylił się w dół. Jego wargi były kilka milimetrów od moich. Serce zabiło mi szybko, gdy złapałam kontakt wzrokowy z jego niebieskimi oczami. Otworzył usta i wypuścił dym pomiędzy moje wargi. To było dobre.
Niall puścił moją twarz i zrobił krok do tyłu, nic nie mówiąc. Zatrzasnął bagażnik i potargał swoje włosy, a następnie przeszedł obok mnie, ale tym razem nie uszczypnął ponownie mojego sutka.
Odwróciłam się i obserwowałam, jak znikał, po czym obeszłam dookoła samochód, rozglądając się za drogą powrotną.
Zobaczyłam czerwonowłosą dziewczynę, szarpiącą się z czymś w jej torebce, zanim ją nie rzuciła, przeklinając. Miała łzy w oczach, gdy położyła się na brzuchu, aby zajrzeć pod auto.
- Potrzebujesz pomocy?
Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, a następnie wstała, trzymając w ręce kluczki.
- Uh... Nie bardzo, ale dzięki.
- Wszystko w porządku?
- Długa historia - pokręciła głową.
- Mam czas - wzruszyłam ramionami.
Dziewczyna patrzyła na mnie przez chwilę, po czym posłała mi uśmiech.
- Chcesz się przejechać?
- Zależy gdzie jedziesz.
Podała mi adres, a ja skinęłam głową, mówiąc, że mieszkam na tej samej ulicy. Jej oczy rozjaśniły się, a ja wsiadłam do samochodu. Jazda wypełniona była jej opowieścią. Powiedziała mi, że nazywa się Kaylee Hicks oraz że płakała z powodu chłopaka (nie wymieniła jego imienia), który obściskiwał się z nią i ją zaczepiał, przez co poczuła się wyjątkowo, ale potem on udawał przed swoimi przyjaciółmi, że jej nie zna. Jej najlepszym przyjacielem był chłopak o imieniu Ricky (blondyn, który siedział na tyle, gdy jechaliśmy na plażę).
Już miałam wysiadać z auta, kiedy nagle przypomniałam sobie, że teraz byłam niby na nocce u Jade.
- Cholera - przeklęłam, zostawiając rękę na klamce.
- Co?
- Wymknęłam się z moją kuzynką z domu... Nasza babcia myśli, że jesteśmy u Jade.
- Jade Starr?
Skinęłam głową, a jej twarz wykrzywiła się, jednak ona szybko to zamaskowała.
- Uh, możesz wpaść do mnie, jeśli chcesz - powiedziała.
- Naprawdę?
Przytaknęła i pojechała na koniec ulicy, czyli cztery domy dalej. Zwróciłam się w stronę posiadłości naprzeciwko jej, gdy ona otwierała drzwi.
- Tam mieszka Ricky, a tam po lewej Jake. To znaczy Jade - wyjąkała i weszła do środka.
Było ciemno, dlatego odwróciła się i zapaliła światło, wyjaśniając mi, że jej rodzice pracują na nocnej zmianie na komisariacie.
Czułam się dobrze w piżamie, którą mi dała. To było dość dziwne, że tak szybko zostałyśmy przyjaciółkami.
- Czy możesz opowiedzieć mi coś na temat każdego nastolatka z tej ulicy? To znaczy... jestem po prostu ciekawa.
- O kim chcesz coś wiedzieć? - skinęła głową.
- Cóż, jest na przykład jedna dziewczyna, blondynka z niebieskimi oczami.
- Hannah Faye - powiedziała i podała mi miskę popcornu, kiedy usiadłyśmy na jej podwójnym łóżku. - To jedna z tych puszczalskich w tej okolicy. Razem z twoją kuzynką i Jade
Roześmiałam się.
- A co z Seanem Blackiem?
- To typowy zły chłopiec. Pali, zażywa narkotyki... Nie mam zbyt wiele do powiedzenia na jego temat, nie jestem z nim aż tak blisko.
- A rodzeństwo?
- Uh... Myślę, że Jade jest w porządku, ale ona ma dużo chłopaków... A Jake to pieprzony kutas.
Jakoś miałam wrażenie, że Jake to ten facet, który sprawił, że wcześniej płakała. Ale mimo to nic o tym nie wspomniała.
- A Niall?
- On jest najgorszy.
- Słyszałam, że się zmienił.
- Całkowicie. Dwa lata temu zanim jego ojciec ich nie zostawił, był uroczy i miły, ale on po prostu się zmienił. Teraz jest arogancki i uważa, że jest lepszy od całej reszty. Ma za dużo dumy i myśli, że jest punkowym zdobywaczem majtek.
Przełknęłam ślinę, myśląc o jego pokrytej tatuażami klatce piersiowej. Sposób, w jaki kazał mi otworzyć usta, a następnie przekazał mi swój dym...
- To powody, dla których nie powinnaś się nim interesować. On jest problemem.
Skinęłam głową, nie zwracając uwagi na żadne wypowiedziane przed chwilą jej słowo. Rozmowa o Niallu przypomniała mi, że nie podał mi hasła do wifi!
On jest takim oszustem...
Zasnęłyśmy podczas jedzenia popcornu oraz plotkowania o gorących gwiazdach.

-------------------------------------

Przebiegłam po włosach ręką, kiedy wyszłam z domu Kaylee. Dziewczyna pomachała do mnie, a ja odmachałam jej. Następnie wskoczyłam na deskorolkę i ruszyłam w kierunku swojego domu. Była dopiero 6 rano, dlatego wciąż było ciemno. Kaylee wychodziła o tej porze pobiegać. Jeśli mam być szczera, ja też nie byłam jakoś specjalnie zmęczona.
Zatrzymałam się na chodniku, który prowadził do domu babci, gdy zobaczyłam, jak Jade i Katherine wychodzą od Nialla. Za nimi pojawiła się jeszcze skacowana Hannah. Wszystkie trzy, jakby to nazwać, miały włosy 'po seksie' i pocierały jedną ręką własne skronie, a w drugiej trzymały swoje rzeczy.
Niall stał w drzwiach z rękami skrzyżowanymi na wytatuowanej piersi, opierając się o framugę. Obserwował dziewczyny, idące do Jade tak, że nawet mnie nie zauważał.
Patrzyłam na nie, jak potykały się podczas drogi, chichocząc i rozmawiając o czymś w stylu "czworokącika" i "niesamowitego kutasa". Prawie tam zwymiotowałam.
Już miałam dalej wracać do domu, aby się wkraść, ponieważ babcia wstawała dopiero koło dziewiątej, więc nie przyłapałaby mnie, ale wtedy usłyszałam za sobą moje imię.
Wiedziałam kogo to głos, ale i tak się odwróciłam. Niall patrzył na mnie, a jego wzrok powędrował na moje nogi. Przypomniałam sobie, że ciągle byłam w krótkich spodenkach i całkiem przeźroczystej koszuli. Chłopak pomachał do mnie, żebym podeszła, ale ja nawet się nie ruszyłam. Wtedy przypomniałam sobie, że muszę zdobyć hasło do wifi. Przeklęłam w myślach, kiedy wziąłem pod pachę deskorolkę i podeszłam do niego. Niall odsunął się od drzwi i zniknął w środku. Zmarszczyłam brwi i zatrzymałam się.
Niall ponownie pojawił się na ganku, uśmiechając się i zapraszając mnie do domu.
- Jeśli się odważysz, kochanie - powiedział, a ja nie mogłam nic poradzić na myśl, że jego poranny głos jest gorący. 
Przełknęłam ślinę i weszłam na jego próg. Niall skrzyżował na piersi ręce i spojrzał na mnie.
- Wiedziałem, że przyjdziesz po hasło.
- Czy możesz mi je podać? Zapaliłam papierosa.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim? - jęknęłam.
- Przyjdziesz na każdą kolejną imprezę, na jaką zaprosi cię kuzynka.
- A skąd wiesz, że to zrobię, gdy już dasz mi hasło?
- Mogę je zmienić w dowolnym momencie, kochanie.
- Dobra, więc co to za hasło? - skinęłam głową.
Podszedł do mnie i górując nade mną, pochylił się, by szepnąć mi do ucha: masturbacja.
Odwróciłam się czerwona i pacnęłam go w ramię, cofając się o krok.
- Poważnie? - zapytałam z niedowierzaniem.
Przytaknął, biorąc kolczyk w wardze pomiędzy zęby. Odwróciłam się i wymamrotałam 'dziękuję', po czym odeszłam, zostawiając go za sobą. Przez całą drogę czułam na plecach jego spojrzenie.
Dwie godziny później byłam w swojej sypialni i siedziałam na Tumblrze, kiedy otrzymałam od Nialla wiadomość.
Moje tętno od razu przyśpieszyło.
Niall: Hej kochanie? To zdjęcie, które mi dałaś, podnieca mnie za każdym razem ;)


Czerwieniąc się, wypuściłam z rąk urządzenie.
Rey: Przestań Niall.
Niall: Oh kochanie, to dopiero początek ;)
Przygryzłam wargę.
Gdybym ja tylko wiedziała...

31 komentarzy:

  1. bożee kocham to hahahahaha ~ niall_nandos

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham <3 @unbrokenickely

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogłabym być informowana ?
    @patkaa18086

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojejku nie mogę się doczekać nexta <3
    Mogę być informowana?
    @luvmybeyonce

    OdpowiedzUsuń
  5. szybkooo następny <3 kocham to.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. super, dziękuję za odpowiedź ;)

      Usuń
  7. rozdział będzie dziś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak :) już sprawdzam literówki :))

      Usuń
  8. OMG!! *OOOOOOOO* genialny jest!! wspanialy!! <3333

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie zdjęcie ? To pewnie sprawka jej kuzynki ... xd

    OdpowiedzUsuń
  10. cudowne tłumaczenie, dziękuję skarbie xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Zarywam nocke!

    OdpowiedzUsuń
  12. siedzę i nie mogę przestać... to wciąga i to strasznie!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdhdhsshsyydhbdgshddbs :D

    OdpowiedzUsuń
  14. lksjdjknasbdcbasdjf haha najlepsze tłumaczenie jakie dotąd czytałam <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jezu zakochałam się, coś czuję że będę strasznie przeżywać to ff haha

    OdpowiedzUsuń
  17. Najlepsze ff ever fvucsdjcsdlcsd

    OdpowiedzUsuń
  18. Hahaha uwielbiam to xD / Nath

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest genialne

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham to opowiadanie ♥
    Czytam je 3 raz i za każdym razem jest cudowne

    OdpowiedzUsuń

Komentarze bardzo motywują do dalszego tłumaczenia, pamiętaj o tym kochanie :)