wtorek, 11 lutego 2014

3. Czy kiedykolwiek byłaś dotykana?

Rey's POV:
Siedziałam przy biurku, robiąc pracę domową z matematyki. Na zewnątrz padał deszcz, dlatego nie miałam nic lepszego do roboty. Cóż, dobrze... miałam, ale obiecałam babci, że napiszę ją dzisiaj (lub chociaż jej kawałek). Gryzłam końcówkę długopisu, kiedy mrużyłam oczy na liczby, które napisane były na kartce. Czy taki wynik był w ogóle możliwy? Nie, oczywiście, że nie.
Mój wzrok zwrócił się w stronę okna. Nie widziałam Nialla od dwóch dni. Może zamknął się w domu albo po prostu to ja nie zwracałam na niego większej uwagi... W każdym razie nie przeszkadzało mi to. Byłam szczęśliwa, że nie musiałam go oglądać.
Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej, opierając nogi o krawędź fotela. Jeszcze chwilę starałam się rozwiązać to zadanie, ale dość szybko się poddałam. Zatrzasnęłam notatnik i chwyciłam telefon. Nie miałam żadnych nowych wiadomości. Prawdę mówiąc, byłam z tego powodu zadowolona. Niall nie pisał do mnie od czasu, kiedy go ostatnio widziałam.
Zacisnęłam palce, zdając sobie sprawę, że było mi zimno. Podeszłam do szafy i założyłam skarpetki, po czym usiadłam na parapecie, kładąc na kolanach laptopa.
Siedziałam tak aż do obiadu, gdy Katherine przyszła do mnie i powiedziała, że mamy frytki. Zjadłam ich tylko trochę, ponieważ nie chciałam przybrać na wadze. Po posiłku Katherine zaciągnęła mnie do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, zdejmując z niego jej ubrania.
- Wow - powiedziałam, przewracając oczami.
- Musisz pomóc mi dobrać strój na dzisiejszy wieczór.
- Co jest wieczorem? - zapytałam zdezorientowana.
- Domówka u Nialla.
- A z jakiej okazji?
- Bez okazji. Jego matka idzie na cotygodniowe spotkanie z klubu książki. Nasza babcia też do niego uczęszcza. Zostają tam razem do późnej nocy, a kiedy ona wraca do domu zastaje ogromny bałagan.
- O Boże, biedna pani Horan - powiedziałam, przygryzając wargę.
- Eh, Nialla to naprawdę nie obchodzi. A teraz powiedz mi w co mam się ubrać!
Spojrzałam na jej wybrane zestawy. Wszystkie były zdzirowate. Dlaczego nie byłam tym zaskoczona..? Wskazałam na obcisłą sukienkę, która była w parze z czarnymi koturnami. Katherine uśmiechnęła się i przyłożyła ciuchy do ciała, po czym przejrzała się w lustrze. Siedziałam na łóżku i patrzyłam na nią, gdy dziewczyna odwróciła się i na mnie spojrzała.
- A ty co masz zamiar założyć?
- Co? Nie wybieram się.
- Owszem, wybierasz.
- Nawet nie zostałam zaproszona.
- To nie ma znaczenia. Idziesz tam dzisiaj ze mną i koniec.
- Dobra.
- Mam nadzieję, że wiesz, że chcę, żebyś założyła sukienkę.
Przewróciłam oczami. Ona serio działała mi na nerwy.
- Wiem, ale i tak tego nie zrobię - wymamrotałam i popatrzyłam na nią, kiedy podeszła do szafy. Katherine prychnęła i rzuciła mi bluzkę z odkrytym pępkiem i jakieś obcisłe jeansy. Potem kazała mi wziąć jedne z moich koturn, dzięki czemu będę wyglądała ''na czasie''. Nie chciałam iść na imprezę lub gdziekolwiek indziej, ale nie chciałam też, aby cała okolica się ze mnie śmiała, że jestem aspołeczna.
Babcia wyszła z dziadkiem dwie godziny później, dlatego razem z Katherine zostałyśmy same. Dziewczyna pisała z kimś smsy, prawdopodobnie z Niallem. Przygryzałam dolną wargę, patrząc w salonie na tykający na ścianie zegar. Miałyśmy tam być o 21, a była już 20:55.
Katherine dopracowywała właśnie makijaż przy lustrze, podczas gdy ja grałam na telefonie w Temple Run. Starałam się ignorować przyśpieszone bicie mojego serca, myśląc o tym, co mogłoby się wydarzyć na domówce. Nigdy nie byłam na prawdziwej imprezie (no, z wyjątkiem tej na plaży).
- Chodźmy! - wykrzyknęła Katherine, klaszcząc, kiedy skończyła robić make-up.
Wstałam, chwiejąc się nieco na koturnach. Zeszłyśmy z werandy i przeszłyśmy na drugą stronę ulicy. Z domu Nialla było słychać dudniącą muzykę. Ogród pełen był tańczących i rozmawiających ludzi. Rozpoznałam kilka twarzy z poprzedniej imprezy.
Katherine przywitała parę osób, po czym razem weszłyśmy po schodach do domu. Dziewczyna odwróciła się, aby upewnić się, że za nią idę. Uśmiechnęłam się fałszywie i przeszłam przez drzwi. Salon, jak i kuchnia, wypełniony był ludźmi. Rozejrzałam się za Kaylee i zauważyłam ją, gdy rozmawiała z Jade, popijając coś z czerwonego kubka.
Oblizałam wargi i pomachałam do niej. Uśmiechnęła się, kiedy mnie zobaczyła i przywołała mnie ręką, żebym podeszła. Założyłam na piersi ramiona i pokręciłam głową, wskazując jej, że dołączę do niej później. Teraz z niewiadomych mi przyczyn chciałam znaleźć łazienkę, aby sprawdzić, czy wyglądam choć trochę przyzwoicie.
- Cześć.
Odwróciłam się, żeby zobaczyć uśmiechającego się do mnie Seana. Zapalony papieros zwisał mu z ust.
- Hej - powiedziałam, rumieniąc się. Sean był atrakcyjny, ale także onieśmielający.
- Cieszę się, że przyszłaś - kontynuował, zaciągając się. Zrobiłam krok do tyłu, nie chcąc wdychać dymu.
- Uh, tak - mruknęłam i zakaszlałam lekko z powodu unoszącej się w powietrzu nikotyny.
- Chcesz pociągnąć? - zapytał.
- Nie - opowiedziałam natychmiast.
Chłopak wydał z siebie śmiech, a ja zadałam sobie w myślach pytanie, co w tym było takiego zabawnego. Sean patrzył na kogoś za mną, dlatego odwróciłam się. Spojrzałam w górę, aby zobaczyć uśmiechającego się do mnie Nialla. Miał na sobie czerwoną bluzę, białą koszulkę z dekoltem w serek, który odsłaniał jego tatuaże na klatce piersiowej, obcisłe jeansy oraz vansy. Jego blond włosy schowane były pod czapką.
Wyraźnie wyśmiewał się ze mnie za moimi plecami.
- Czy ty coś za mną robisz? - zapytałam.
Oboje wybuchli śmiechem, a Niall powiedział:
- Chciałabyś, Dziewico Maryjo.
- Co? - zapytałam, a moje policzki przybrały szkarłatno-czerwony kolor. Chłopak przewrócił oczami i przystawił czerwony kubek do ust. Wykręciłam się z ich towarzystwa i ruszyłam w kierunku Kaylee, rezygnując z planu pójścia do łazienki.
Godzinę później Jade faktycznie okazała się w porządku. Była miła, ale naprawdę doświadczyła tych wszystkich rzeczy, które o niej słyszałam i widziałam.
Patrzyłam na czarny stolik, wpatrując się w iPhone'a, który został podłączony do sprzętu stereo, hucząc najnowsze hity na cały dom.
Hannah i Kath także do nas dołączyły, więc teraz każdy temat wiązał się z Niallem.
- Twoje włosy są skołtunione - zaobserwowała Hannah, patrząc na Katherine. Rzeczywiście były w nieładzie, jakby ktoś pociągał za nie z furią.
- Zastanawiam się, kto ci to zrobił... - powiedziała Jade, dzięki czemu wszystkie cztery zaczęły się śmiać. Udało mi się pokazać fałszywy uśmiech.
Okazuje się, że Katherine i Niall byli bardzo aktywnymi kumplami od seksu.
Wow.
- Nie pieprzyliśmy się. Tylko zrobił mi minetkę.
- Oh, jest w tym najlepszy - Hannah pokiwała głową, a Jade potwierdziła to poprzez podniesienie swojego czerwonego kubka w jej kierunku.
- Jego kolczyk w języku jest niesamowity - ciągnęła dalej Katherine. - Wiesz, kiedy lekko trąci ci cipkę...
Co. Do. Kurwy?
Zauważyłam, że impreza zaczęła przygasać, dlatego sprawdziłam godzinę na iPhonie, który nadal leżał naprzeciwko mnie. Była 23:34.
Westchnęłam z ulgą. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Byłam szczęśliwa, że nic się nie wydarzyło. Nie musiałam robić niczego wbrew własnej woli. Ponownie usiadłam i już miałam pytać Katherine, czy chce wyjść, gdy nagle Jake wszedł do środka, trzymając w dłoni pustą butelkę. Wiwatował, krzycząc: 7 MINUT W NIEBIEEE!
Podekscytowane dziewczyny klasnęły w ręce, z wyjątkiem mnie i Kaylee. Przygryzłam wargę. Pragnęłam jedynie wrócić do domu, dlatego ruszyłam w stronę drzwi, które prowadziły na korytarz, kiedy nagle przede mną pojawił się Sean.
- Chyba nie wychodzisz?
Nic mu nie odpowiedziałam.
- Najlepsza impreza jest wtedy, gdy zostaje tylko kilka osób... - szepnął mi do ucha, a ja zadrżałam, cofając się o krok.
- Gramy w moim pokoju - usłyszałam głos Nialla.
Ricky, Niall, Jake, Sean, Hannah, Jade, Katherine, Kaylee i cztery inne osoby oraz ja weszliśmy na górę, po czym Niall polecił ludziom, którzy byli w salonie, aby zostali na dole.
Jego pokój był większy od mojego oraz tak jak się tego spodziewałam miał na ścianach plakaty z nagimi dziewczynami, nieposłane łóżko, telewizor w kącie i biurko przy oknie. Oczywiście miał także doskonały widok na moją sypialnię, a ja natychmiast poczułam się przerażona. Niall mógłby wyraźnie zobaczyć wszysko co robię, gdybym nie była ostrożna i zostawiłabym odsunięte zasłony.
Hannah zaczęła wypisywać imiona wszystkich dziewczyn na podartych kawałkach papieru, po czym wrzuciła je do czapki Nialla.
Usiadłam obok Katherine, rozglądając się po okręgu. Wszyscy nagle stali się trzeźwi, gotowi na niesamowitą grę: 7 minut w niebie.
Moje serce biło szybko. Nawet nie wiedziałam, dlaczego się na to zgodziłam... Byłam niedoświadczona i jeżeli kiedykolwiek znalazłabym się z kimś w szafie, nie miałabym pojęcia co robić. A wtedy wszyscy by się ze mnie śmiali.
Przełknęłam ślinę i patrzyłam, jak snapback Nialla zostaje umieszczony w środku koła.
- Dlatego że jest to moja impreza, będę czynić honory! - powiedział Niall i podciągnął do góry rękaw koszuli, odsłaniając swoje wytatuowane ramię.
Wszyscy patrzyli na niego, gdy on spoglądał w sufit i przygryzał kolczyk w wardze, grzebiąc w czapce. Wyciągnął kawałek papieru i rozwinął go. Przeczytał w myślach imię i rozejrzał się, aby złapać czyjś wzrok.
I wtedy zatrzymał na mnie oczy, uśmiechając się.
Moje serce stanęło, a ja nagle chciałam umrzeć.
Nie ma mowy. Nie ma pieprzonej mowy, że pójdę z Niallem do szafy. Nuh-uh.
Nie.
- Renee - przeczytał świstek, zanim nie wepchnął go do tylnej kieszeni spodni.
Przełknęłam ślinę. Wszyscy się teraz na mnie gapili.
- Wstawaj - roześmiał się Sean, wskazując palcem w moją stronę. - No dalej, Dziewico Maryjo.
Wszyscy, z wyjątkiem Kaylee, zaczęli się śmiać z jego nie-tak-śmiesznego żartu. Wstałam i spojrzałam na Nialla, który podstępnie się uśmiechał. Mój puls coraz szybciej wzrastał. Jake odprowadził nas do szafy, pokazując nam swój telefon, na którym ustawiony był stoper na 7 minut. Jedynie co musiałam zrobić, to nacisnąć palcem na ekran i rozpocząć odliczanie.
- Zamknijcie się - powiedział, zwracając się do ludzi w pokoju. - Pójdę i przyniosę drinki oraz kubki, to zagramy potem w 'prawda czy wyzwanie' i 'nigdy dotąd nie...'.
Nie miałam pojęcia co to za gra, ale wiedziałam, że na pewno nie chciałam zostać sama z Niallem w szafie, na siedem minut, w jego pokoju. Nawet na jedną sekundkę. Nie.
Niall otworzył drzwi do swojej przestronnej szafy - to był ten typowo-amerykański model, w którym spokojnie zmieściłyby się trzy osoby. Skinął na mnie głową, żebym weszła do niej jako pierwsza. Zrobiłam to i spojrzałam na Jake'a, który puścił mi oczko. Niall usiadł naprzeciwko mnie, opierając się o ścianę szafy. Przygryzłam lekko wargę, gdy Jake zamknął drzwi i usłyszałam, jak mówi: ''Siedem minut czaaas staaart...''
Potem zobaczyłam przez cienką szparę, że chłopak wyszedł z pokoju, aby przynieść wcześniej obiecane napoje i kubki. W szafie było cicho, a jedyne odgłosy pochodziły z zewnątrz, gdzie pozostali rozmawiali ze śmiechem. Mogłam też usłyszeć z parteru muzykę.
Niall ugiął kolana, a ja przyciągnęłam swoje do klatki piersiowej, opierając na nich brodę i przytulając je. Chłopak leniwie położył łokieć na kolanie i wziął kolczyk w wardze między zęby. Następnie wyprostował nogi, kładąc je na podłodze. Jego stopy dotykały teraz moich bioder. Niall pochylił się do przodu, ściskając moje kostki. Przyciągnął je do siebie, nie odrywając ode mnie wzroku. Myślałam, że zemdleję przez szybkie bicie mojego serca. Nie bałam się tego, co Niall zamierzał zrobić, lecz tego, że wyśmieje mnie przez mój brak doświadczenia. Nie chciałam być upokorzona. Nienawidziłam tego.
Chłopak owinął palce wokół moich kostek i przyciągnął mnie do swojego ciała. Byłam teraz między jego nogami, podczas gdy moje znalazły się za jego plecami. Nasze klatki piersiowe prawie się stykały. Byłam pewna, że Niall mógł poczuć i usłyszeć moje tętno.
- Spokojnie - wyszeptał. - Czy ja cię denerwuję?
Spojrzałam na niego.
- Nie.
- To dlaczego twoje serce bije tak szybko?
Przełknęłam ślinę, kiedy jego ręce powoli ruszyły wzdłuż moich ud, po czym zatrzymały się na mojej nagiej talii.
- Nic nie słyszymy! - doszedł do nas głos Seana. Niall przewrócił oczami, a następnie ponownie skupił na mnie swoją uwagę. Jeszcze raz przełknęłam ślinę. Moje gardło już było od tego obolałe.
- Czy kiedykolwiek wcześniej całowałaś się z chłopakiem, Renee? - wyszeptał.
Powoli skinęłam głową, nie ufając własnemu głosowi.
- Ile razy?
- Raz - powiedziałam, rumieniąc się.
Moje dłonie niezgrabnie złapały jego pas, gdy pchnął mnie na ścianę. Mogłam wyczuć przez jego koszulkę kości, kiedy jego twarz pojawiła się przede mną.
- Dobrze - powiedział, a jego alkoholowy oddech uderzył w moje wargi.
Następnie pochylił się i połączył swoje usta z moimi. Dotyk jego przekłutej wargi był niesamowity. Niall zaczął poruszać natarczywie ustami, jak na mój gust zbyt brutalnie. Jednak to uczucie w moim brzuchu było wspaniałe... Nie dlatego, że lubiłam Nialla, bo nie lubiłam, lecz dlatego że po prostu nikt nigdy mnie tak nie całował. Przechylił w prawo głowę, aby pogłębić nasz pocałunek. Moje serce podskoczyło, gdy poczułam jak czubek jego języka oblizuje moją wargę. Uchyliłam ją lekko, a on wsunął go do moich ust. Odetchnęłam, kiedy jego kolczyk w języku otarł się o mój język. Poczułam dziwne uczucie w kręgosłupie, ponieważ jego ręce powędrowały po moich udach, wzdłuż nóg, aż do kostek, zanim nie wrócił nimi z powrotem do mojej talii.
- Siedem minut minęło - krzyknął z zewnątrz Jake, waląc pięścią w szafę. Niall odsunął się ode mnie i pchnął nogą drzwi.
Przebiegłam ręką po włosach i spojrzałam na Jake'a, odnajdując jego uśmiech. Pomógł mi wstać, a ja od razu się zaczerwieniłam, gdy zobaczyłam, że wszyscy się na mnie gapili. Niezdarnie usiadłam obok Kaylee i popatrzyłam na kubeczki, które leżały w środku koła.
Możemy już iść do domu?
- Koniec 7 minut w niebie, zagrajmy teraz w coś innego - odezwał się Niall, po czym pozbierał papierki ze swojej czapki i podarł je, rozrzucając po podłodze. Następnie założył snapback i usiadł na swoim poprzednim miejscu, pochylając się do Seana i szepcząc mu coś na ucho. Chłopak odrzucił głowę do tyłu i zaczął się śmiać. Jake przewrócił oczami i skrzyżował nogi, biorąc jeden z kubków i pokazując, aby wszyscy zrobili to samo.
- Tak więc, wszyscy wiedzą, jak się gra w "nigdy dotąd nie...? - spytał, rozlewając do kubeczków zawartość butelki. Oczywiście wszyscy, z wyjątkiem mnie, przytaknęli. Niall przewrócił oczami, a Jake wyjaśnił mi zasady gry:
- Każdy wymyśla na przykład "nigdy dotąd nie chodziłem nago po ulicy''. A ci, którzy to robili, biorą łyka. Gra kończy się, gdy ktoś wypije wszystko. Zwycięzca może potem kazać przegranemu zrobić cokolwiek. A przegrywa ten, kto ma najpełniejszy kubek.
Czyli to będę ja.
- Dobra, ja zacznę - powiedziała Katherine i rozejrzała się po okręgu. - Nigdy dotąd nie robiłam nikomu loda.
Chłopcy jęknęli, a wszystkie dziewczyny, z wyjątkiem mnie, napiły się. Niall mrugnął do Katherine, a ona puściła mu oczko.
Przyszła kolej na Hannah.
- Nigdy dotąd nie uprawiałam seksu z kimś, kto miał ponad 30 lat.
Niall wziął łyka, a ja skrzywiłam się.
CO? On naprawdę jest TAKĄ męską dziwką.
Następny był Sean.
- Nigdy dotąd nie całowałem się z kimś, kto miał kolczyk w wardze lub języku.
Wszyscy, także i ja, napiliśmy się. Niall patrzył na mnie przez chwilę, powoli przesuwając po wardze językiem i nie zrywając ze mną kontaktu wzrokowego.
- Nigdy dotąd nie czułam pragnienia, żeby pocałować kogoś z tego pokoju  - powiedziała Kaylee, a Jake, Ricky, Kaylee, Niall i Sean wzięli łyka. Przygryzłam lekko wargę i spojrzałam na swój kubek. Był pełny.
Przegram, a sądząc po wyniku to Niall wygra.
- Nigdy dotąd nie uprawiałam seksu oralnego - powiedziała z uśmiechem Jade.
Wszyscy oprócz mnie napili się. Niall oblizał swoje usta i spojrzał na mnie, po czym przygryzł wargę i chwycił plastikowy kubeczek.
- Nigdy dotąd nie miałem orgazmu - usłyszałam głos Nialla. Popatrzył na mnie z zaciekawieniem.
Po raz kolejny wszyscy, z wyjątkiem mnie, wzięli po łyku, a ja zarumieniłam się.
- Moja kolej - dziewczyna, której nie znałam imienia chciała coś powiedzieć, ale Niall pochylił się w jej stronę i szepnął jej coś do ucha.
- Nigdy dotąd się nie masturbowałam.
Byłam jedyną osobą, która się nie napiła. Niall przełknął ślinę i uśmiechnął się, patrząc na mój pełny kubek. Przyszła kolej na Ricky'ego.
- Nigdy dotąd nie byłem zakochany.
Tym razem ja i Niall byliśmy jedynymi, którzy nie wzięli łyka. Podrapałam się w tył głowy, czując się naprawdę niekomfortowo.
- Nigdy dotąd nikt nie zdobył u mnie drugiej bazy.
Wszyscy się napili, a ich oczy zwrócone były ku mnie. Też wzięłam haust, mimo że to niekoniecznie musiało być prawdą. Nikt wcześniej gdziekolwiek mnie nie dotykał. Niall faktycznie był pierwszym, który to robił.
- Mój kubek jest pusty - stwierdził z uśmiechem.
- Kto ma najpełniejszy kubek? - zapytał Jake, a ja zaczerwieniłam się, pozwalając sobie na ledwosłyszalne 'ja'.
Czułam się zawstydzona i nienawidziłam siebie za to, że byłam tak bardzo niedoświadczona.
- No, no, no, mogę ci kazać zrobić cokolwiek zechcę.
Jego oczy przebiegły po całym moim ciele, po czym z jego ust wyszło:
- Wyzywam cię do całowania się z... Kitty.
Zmarszczyłam twarz w oburzonej odpowiedzi. Co kurwa?
- Co? - powiedziałam.
Katherine nie wyglądała, jakby jej to przeszkadzało. Jedynie wzruszyła na to ramionami.
- Umiesz całować, racja? - zapytała i przysunęła się bliżej mnie.
- Uh - powiedziałam.
Napięcie było zbyt kłopotliwe. Wszyscy chłopcy z pokoju mieli przyklejony na nas wzrok. Katherine pochyliła się i zamknęła oczy. Poczułam jej usta na swoich. Czułam się dziwnie i nieswojo. Zostawiłam swoje ręce na kolanach, nie chcąc nawiązywać z nią w żaden sposób kontaktu.
Katherine przechyliła twarz i przesunęła językiem po mojej wardze, ale ja wycofałam się. Miałam to robić z własną kuzynką? Nie było na to szans.
Sean jęknął i zachęcił nas do kontynuowania, ale ja pokręciłam głową. Miałam już dość tej domówki.
- Idę do domu - powiedziałam do Katherine, a następnie wstałam. Bolała mnie głowa przez spożyty tego dnia alkohol. Pragnęłam jedynie pójść do swojego pokoju, zanurkować pod kocem i spać. Kath skinęła głową.
- Tak, powinnyśmy iść. Nie chcemy, żeby babcia nas przyłapała.
Odetchnęłam głęboko z zadowoleniem, że w końcu chciała wyjść z tej imprezy. To nie były moje klimaty... i nigdy nie będą.
Zeszliśmy na dół, gdzie okazało się, że impreza już opustoszała. Cały dom był w ogromnym bałaganie, na widok czego Niall jęknął. Zdecydowanie nie był w nastroju na sprzątanie.
Wszyscy pożegnali się z nim, a ja i Katherine byłyśmy na samym końcu kolejki do wyjścia. Wszystko przez to, że ona musiała jeszcze possać jego twarz... dokładnie naprzeciwko mnie.
Niezręcznie zakaszlałam i podrapałam się po uchu, po czym zaczęłam panikować, ponieważ zgubiłam kolczyk. Cholera, nie, proszę nie. To była biżuteria mojej matki. Kurde, kurde, kurde.
- Branoc Niall - pożegnała go Katherine i odwróciła się do mnie w drzwiach, wpuszczając do środka zimne powietrze. - Idziesz?
- Uh, zgubiłam kolczyk.
- Chcesz, żebym pomogła ci go poszukać? - spytała, a ja pokręciłam głową.
- Nie, sama to zrobię. Myślę, że szybko go znajdę - odwróciłam się z paniką do Nialla. - Pozwolisz mi się rozejrzeć?
Wzruszył ramionami i zaczął zbierać z podłogi śmieci. Spojrzałam na zegarek. Była już pierwsza w nocy, więc babcia mogła wrócić do domu w każdej chwili. Musiałam być szybka.
Pobiegłam po schodach, niemal gubiąc przy tym koturny. Przeszukałam dosłownie każdy centymetr jego pokoju, nawet szafę, ale nie mogłam go nigdzie znaleźć. Rozczarowana zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam, jak Niall szukał czegoś, leżąc na brzuchu i grzebiąc pod kanapą. Stanęłam przed jego głową, czekając, żeby zapytać czy trafił na mój kolczyk. Jednak to nie było konieczne, bo zauważyłam, że trzymał między palcami mały kawałek srebra.
- To jest to, czego szukasz, kochanie?
Pokiwałam głową i wyciągnęłam rękę, żeby go zabrać, ale on cofnął się i schował biżuterię do tylnej kieszeni spodni.
- Jeśli go chcesz, odważ się go zabrać.
Westchnęłam, a moje policzki rozpaliły się.
- Dobrze.
Niall odwrócił się i skrzyżował na piersi ręce. Wsadziłam dłoń do jego tylnej kieszeni i wyciągnęłam kawałek papieru. To była ta mała karteczka z gry 'siedem minut w niebie'.
- Gdzie jest kolczyk?
Chłopak uśmiechnął się i otworzył dłoń.
- Nie dam ci go.
Byłam na niego zła i potrzebowałam się uspokoić.
- Czy mogę sobie nalać szklankę wody? - zapytałam.
Potrzebowałam czegoś, dzięki czemu mogłabym ochłodzić swoje policzki. Niall wskazał w kierunku kuchni, a następnie odwrócił się, aby podnieść ze stołu iPhone'a.
Szybko udałam się do tego pomieszczenia i chwyciłam kubek, po czym pochyliłam się nad ladą i nalałam sobie wody. Wypiłam ją i spojrzałam na papierek, który trzymałam w ręce. Otworzyłam go z nudów, a to co tam zobaczyłam zaskoczyło mnie.
Kitty.
Niall nawet nie wylosował z czapki mojego imienia. Nagle poczułam na szyi jego gorący oddech. Nie musiałam się odwracać, aby wiedzieć, że był tuż za mną. Przyparł do mnie, sprawiając, że pochyliłam się lekko nad kontuarem.
- Jesteś kłamcą - szepnął mi do ucha, wysyłając dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa.
- Co?
- Kłamałaś podczas gry.
- Ty też kłamałeś - zaprotestowałam, odwracając się i z pewnością siebie pokazując mu karteczkę.
Jego wzrok powędrował w dół na mały papier, leżący w mojej dłoni, a on uśmiechnął się.
- A tak przy okazji, kiedy ja skłamałam? - spytałam, kładąc na biodrze rękę. Znowu się uśmiechnął.
- Powiedziałaś, że ktoś zdobył u ciebie drugą bazę. Łatwe kłamstwo.
Zarumieniłam się, lekko odpychając od siebie jego klatkę piersiową. Nie ruszył się ani o milimetr. Nawet z moimi pięciocentymetrowymi koturnami, Niall wciąż był wyższy.
- Skąd wiesz, że kłamałam? - jęknęłam.
- Bo kiedy się całowaliśmy, byłaś zbyt zdenerwowana... Więc... serio. Nie kłam mi, Delilah.
Przełknęłam ślinę. Nawet nie przeszkadzało mi to jak mnie nazwał.
- Czy kiedykolwiek byłaś dotykana?
Moje serce rozpoczęło wyścig, gdy ja spojrzałam na niego.
- Tak.
- Nie kłam - powtórzył, chwytając rękami moje biodra. Skrzywiłam się, a on nagle podniósł mnie i posadził na ladzie. Poruszył się tak, że mógł stanąć pomiedzy moimi nogami.
- Czy kiedykolwiek byłaś tak blisko jakiegoś faceta, Renee?
- Nie - powiedziałam powoli.
Oblizał wargi, a następnie położył ręce na moich kolanach, przesuwając je na uda. Każda część mojego ciała, której dotknął, zapłonęła. Chwyciłam rękami blat. Niall pochylił się bliżej i przez chwilę myślałam, że chce mnie pocałować, ale on przystawił usta do mojego ucha:
- Jeśli chcesz z powrotem kolczyk... - urwał.
- C-co?
- Odważ się zagrać ze mną w "prawda czy wyzwanie". Dla każdego po pięć rund, a odzyskasz kolczyk.
Nie było mowy. Nie, nie, nie, nie.
Zanim zdążyłam pomyśleć, moje usta otworzyły się:
- Okej.

28 komentarzy:

  1. aaaa świetny rozdział <3 kiedy kolejny?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabije cie ! Przerwalas w tak zajebistym momencie!!!!!!!! Czekam z utesknieniem na kolejna czesc!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. asdfghjgfd świetne <3 czekam na następne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Next! Proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie mogę się doczekać, czekam na kolejny! kiedy można się go spodziewać ? mam nadzieję, że szybkooo ! xxx

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. niezły! ;) czekam na kolejny rozdział ;)

    http://runwaysky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. next! cudowny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. HDSGJKADFJKG TO JEST FANTASTYCZNE
    @luvmyisco
    Czy mogłabyś mnie informować na tt skarbie?:)

    OdpowiedzUsuń
  11. czekam już na następny :!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. ja chcę następny błagam =) =) =)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie to kochane :D Niall jest taki romantyczny, hihi, chętnie też bym się tak z nim poprzytulała i chciałabym obudzić sie w jego ramionach! ehh ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  14. O mój Boże, boję się czytać następny ._.

    OdpowiedzUsuń
  15. jezu, nie wytrzymam napięcia tego opowiadania *-* c u d o w n e

    OdpowiedzUsuń
  16. Dugsgshsbkshsgeyeojsb <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezu cudowny vajdbsns

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam to ff, zaczęłam dziś czytać i zamierzam przceyztać wszystkie rozdziały do wieczoea jshdslkhdklsfd

    OdpowiedzUsuń
  19. Matko to jest cudowne asfsfsrafrsagteragegeg

    OdpowiedzUsuń
  20. Omg akcja w szafie >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Uwielbiam takiego Nialla haha / Nath

    OdpowiedzUsuń
  21. O boze co sie dzialo. Ta sytuacja w szafie. i gra w nigdy dotad nie byla ciekawa. Znam duzo "pijackich" gier w ktore nastolatki graja na imprezach ale o tej nie slyszalam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jezu nie ma slow by opisac jak zajebiste jest to ff:p dziekuje za przetlumaczeniec:*

    OdpowiedzUsuń

Komentarze bardzo motywują do dalszego tłumaczenia, pamiętaj o tym kochanie :)