niedziela, 16 lutego 2014

4. Powinnaś zasuwać swoje zasłony, kochanie.

Rey's POV:
Zobaczyłam jak jego usta wykrzywiają się w uśmiechu, a Niall spojrzał na mnie z zadowoleniem siebie, lecz i z lekkim zaskoczeniem.
- Nie sądziłem, że się zgodzisz - powiedział i zrobił kilka kroków do tyłu.
Poszłam za nim do salonu, a on usiadł na dywanie, naprzeciwko stolika do kawy. Stanęłam przed nim, niepewna co zrobić. Niall wskazał miejsce przed sobą. Usiadłam niepewnie, krzyżując nogi i kładąc ręce na kolanach. Moje serce biło szybko, podczas gdy ja przygryzałam dolną wargę.
- Panie pierwsze - powiedział, odchylając się do tyłu na dłoniach i wypychając do przodu pierś. Jego długie nogi ponownie były wyciągnięte, a łydki dotykały moich ud.
- Prawda czy wyzwanie? - zapytałam, starając się nie jąkać.
- Prawda - powiedział, a ja uniosłam brew.
Myślałam, że Niall jest typem, który zawsze wybiera wyzwanie, no ale nieważne. Chciałam, żeby to się już skończyło.
- Ile masz lat? - zapytałam, starając się przyśpieszyć czas.
- Nie bądź cipą, Delilah. Wiem, co próbujesz zrobić. Starasz się uciec tak szybko, jak to tylko możliwe.
- No i? Mieliśmy umowę - wymamrotałam.
- Twój drogocenny kolczyk wciąż jest u mnie.
Westchnęłam.
- Dobra. Uh...
O co mogłam go zapytać? Przygryzłam wargę, koncentrując się.
- Czemu skłamałeś, mówiąc, że wyciągnąłeś z czapki moje imię?
Niall oblizał usta.
- Bo chciałem wiedzieć, jak całujesz. Robiłem to już ze wszystkimi dziewczynami, które tam były, więc dlatego.
- Dobrze całuję? - pytanie szybko opuściło moje usta, a ja zarumieniłam się nagle.
- Jedno pytanie - uśmiechnął się, a ja teraz naprawdę pragnęłam poznać odpowiedź.
- Renee, prawda czy wyzwanie? - Niall spojrzał na mnie śmiałym spojrzeniem. Przez ton, jakim wypowiedział "wyzwanie", wiedziałam, że pomyślał, iż jestem ciotą i wybiorę pytanie.
- Wyzwanie - powiedziałam z zaufaniem, które szybko zniknęło, bo zobaczyłam jego zadowolony z moich działań uśmieszek.
- Wyzywam cię do ściągnięcia koszulki.
Moje oczy rozszerzyły się.
- Co? Nie.
Nie. Nic nie miałam pod topem. Niall zrobił nadąsaną minę.
- No weź. Przecież to nie tak, że nie widziałem wcześniej dużej ilości cycków.
Właśnie. Widział wiele... "cycków", więc moje prawdopodobnie będą tylko rozczarowaniem.
- Nie, Niall.
- Dobra. Wyzywam cię... żebyś wykonała dla mnie taniec erotyczny[1].
Moje serce zatrzymało się, a ja przygryzłam dolną wargę.
Dalej, możesz to zrobić, Rey. To tylko taniec. Dasz radę.
Powoli wstałam i podrapałam się po głowie, mamrocząc:
- Ale nie będę w tym dobra.
Niall spojrzał na mnie, a następnie wstał i usiadł bez żadnego słowa na stoliku. Super, teraz myślał, że jestem frajerem. Owinął swoją dłoń wokół tyłu mojego uda i przyciągnął mnie do siebie tak, że stanęłam między jego nogami.
- Pokażę ci - powiedział i odwrócił mnie, łącząc swoje nogi, dzięki czemu nie mogłabym mu uciec. Jego ręce chwyciły moje uda, a Niall posadził mnie na swoich kolanach. Siedziałam nieruchomo, czując jak cała moja krew pędzi do policzków. W tamtym momencie byłam całkowicie zakłopotana. Odetchnęłam, gdy ręka Nialla znalazła się na moim nagim brzuchu, po czym powędrowała w dół w kierunku gumki od spodni, wślizgując się pod nią i prawie dotykając mojej bielizny. Zerwałam się, zaskakując go.
- Jesteś totalnym kutasem! Oddaj mi mój kolczyk! - powiedziałam.
Cała twarz zaczynała mnie palić. Byłam na niego taka zła. Myślałam, że wybuchnę. Za kogo on się uważał? Niall uśmiechnął się.
- Ale gra się nie skończyła - wydął wargi.
Wydałam z siebie rozdrażnione westchnięcie.
- Dobra, Boże! Czemu to robisz?
- Nudzę się.
- Więc idź i baw się dobrze z moją kuzynką - mruknęłam.
- Chyba nie jesteś zazdrosna, racja?
Parsknęłam. Naprawdę głośnym, nieatrakcyjnym prychnięciem.
- Słucham? Nawet NIE OBCHODZI mnie, kogo wybierasz do pieprzenia!
Usiadłam, a raczej bardziej jakby spadłam pośladkami na dywan, po czym skrzyżowałam na piersi ręce.
- Oh, mogę się założyć, że chciałabyś mieć w sobie mojego kutasa.
- Jesteś obrzydliwy. Nie dziwię się, że twojego taty już tutaj nie ma.
Niall zmrużył oczy i wstał, a moje serce zatrzymało się.
- Nic o tym nie wiesz - powiedział ponuro, podchodząc bliżej.
Stanął przede mną, a ja odchyliłam się do tyłu na dłoniach, aby się od niego oddalić.
- Wiem, że ci się podobam, Renee - syknął, klękając i kładąc dłonie po obu stronach moich kolan, ograniczając mi sposób na ucieczkę.
- Jesteś taki zadufany w sobie - wyplułam z całą pewnością siebie, jaką wtedy miałam.
Niall pochylił się do przodu, a ja jeszcze bardziej się odchyliłam, starając się stworzyć między nami tak dużo miejsca, jak to tylko było możliwe.
- Daj spokój, po prostu to przyznaj. Każda dziewczyna w tej pieprzonej okolicy mnie lubi.
- Cóż, nie ja. Nie podobają mi się ignorancyjni chuligani - powiedziałam, po czym przygryzłam wargę.
Może nie powinnam tego mówić. Próbowałam go odepchnąć, naciskając dłońmi na jego klatkę piersiową. Niall złapał moje ręce w swoje dłonie i umieścił je nad moją głową, pochylając się tak, że unosił się nade mną. Jego krocze naciskało na moje udo.
- Masz duże usta - stwierdził, a jego oddech uderzył w moje wargi oraz nos.
Przez cały ten alkohol, który wypił jego oczy były lekko czerwone.
- Zastanawiam się, jakby je było czuć wokół mojego wielkiego kutasa.
Byłam jednocześnie zdegustowana i w jakiś sposób... podniecona.
Niall patrzył na mnie przez chwilę, po czym nagle pochylił się i przycisnął swoje usta do moich. Nie zareagowałam. Chłopak zaczął poruszać wargami, a ja poddałam się mu. Jego język wsunął się w moje usta, a ja wygięłam plecy w łuk, gdy poczułam jego kolczyk. Odsunął się zbyt szybko, ale wcześniej przygryzł i szarpnął za moją wargę.
- Wiedziałem, że mnie chcesz - powiedział, wstając.
Byłam w pewnym sensie smutna, że nie kontynuował pocałunku.
- Tak jasne, podnoś swoje ego.
- Dlaczego to ty miałabyś podnosić moje ego?
To zabolało, ale zignorowałam to.
- Oddasz mi kolczyk, czy nie?
Niall spojrzał na wiszący na ścianie zegar i wzruszył ramionami.
- Myślę, że mogę ci go oddać. Nie jesteś zbyt dobra w tych grach.
A więc uważał mnie za frajera. Nawet nie wiedziałam, dlaczego tak bardzo przejmowałam się jego zdaniem.
Chłopak zrobił krok do przodu, a w tym czasie samochód zatrzymał się przed jego domem. Usłyszeliśmy głosy, a ja zamarłam, gdy rozpoznałam moich dziadków oraz mamę Nialla.
- Masz - powiedział, wyciągając koczyk z kieszeni bluzy. - Wyjdź przez tyle drzwi to nie będziesz miała kłopotów.
- A co z tobą? Nie będziesz miał problemów przez ten bałagan?
- Problemem jestem ja.
Przez chwilę patrzyliśmy się na siebie, zanim ja nie odwróciłam się, aby ruszyć w kierunku drzwi. Wyślizgnęłam się na zewnątrz, na jego ogród, i pobiegłam szybko przez ulicę do swojego domu.
Moi dziadkowie wciąż rozmawiali z mamą Nialla, która prawdopodobnie jeszcze nie wiedziała, co ją czekało za drzwiami.
Zobaczyłam światło w pokoju Katherine, dlatego rzuciłam w jej okno parę kamyków. Dziewczyna otworzyła je.
- Niall, co znowu? - zapytała, a mi przyszło do głowy, że pewnie tak Niall każdej nocy wspinał się do jej sypialni na szybki numerek.
- To ja! Możesz szybko przyjść i otworzyć mi tylne drzwi?
Kath przewróciła oczami i zniknęła, aby kilka sekund później pojawić się w drzwiach. Wpuściła mnie i zamknęła je, po czym obie wbiegłyśmy w ciemności po schodach.
- Gdzie byłaś? Co tak długo? - syknęła, zatrzymując mnie przy wejściu do mojego pokoju. W tym samym momencie usłyszałyśmy otwierane przednie drzwi.
- Kolczyk był w wazonie - mruknęłam. - Dobranoc.
- Dobranoc - powiedziała i udała się na palcach do sypialni.
Zamknęłam pokój i ściągnęłam buty, po czym poszłam zasunąć zasłony.
Ujrzałam wchodzącą do domu, a następnie zatrzymującą się panią Horan. Zapewne przeraziła się na widok, który miała przed oczami.
Zasunęłam firanki i poszłam umyć zęby, ściągnąć soczewki oraz przebrać się w piżamę, po czym wskoczyłam do łóżka.
Bóg wie, jak długo gapiłam się na ciemny sufit, myśląc o tym co się dzisiaj wydarzyło. Pocałunek z Niallem... Nie mam zamiaru kłamać, podobało mi się. Nie, nie podobał mi się Niall. Podobały mi się jego pocałunki, tak, to było dobre uczucie.
Owszem, Niall był atrakcyjny, ale ja nadal go nie lubiłam.
Jednak to spojrzenie w jego oczach, gdy wspomniałam o jego ojcu, zaskoczyło mnie. Był zły, ale przysięgam, że przez chwilę widziałam w nich przebłysk bólu.

------------------------------------------

Następnego ranka obudziłam się przez buczenie mojego telefonu. Jęknęłam i przewróciłam się na drugą stronę łóżka, biorąc go ze stolika. To była wiadomość od Nialla. Szybko wyprostowałam się i szerzej otworzyłam oczy, aby wyraźniej zobaczyć treść smsa.
Niall: Hej, możesz przyjść i otworzyć mi tylne drzwi? Utknąłem u Kitty, a nie chcę żeby wasi dziadkowie mnie przyłapali.
Musiałam przeczytać wiadomość trzy razy, aby zrozumieć o czym on mówi. Przewróciłam oczami i wstałam z łóżka, po czym mu odpisałam.
Renee: Okej. Przyjdź pod mój pokój w ciągu 2 minut.
Tak szybko jak wysłałam mu wiadomość, usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Rozejrzałam się dookoła i szybko wzięłam do ust miętowego cukierka, który leżał w opakowaniu na biurku. Drzwi otworzyły się, a do sypialni wszedł Niall.
Ubrany był w niebieskie dresy. Tylko dresy.
Miał potargane włosy, a wszystkie jego kolczyki zniknęły. No, z wyjątkiem tego w wardze.
- Napisałam ci, żebyś zaczekał na zewnątrz.
- Nie, nieprawda - Niall uśmiechnął się i spojrzał na mnie od góry do dołu. Wtedy dotarło do mnie, że byłam tylko w krótkich szortach i staniku. Chwyciłam z łóżka koc i owinęłam go wokół ciała, wściekle się rumieniąc.
- Bo to przecież nie tak, że nie widziałem cię wcześniej nago.
- Jesteś idiotą - mruknęłam i wyszłam z pokoju, idąc obok niego.
- Co się dzieje? Czemu wychodzisz, Ni?
Spojrzeliśmy na Katherine i Hannah, które obserwowały nas z jej sypialni. Co oni robili całą noc? Z tego co pamiętam, kiedy przed chwilą wstawałam z łóżka była prawie 3 nad ranem. Czy oni... dobra, naprawdę nie chcę tego wiedzieć. Zaraz zwymiotuję.
- Muszę iść - wymamrotał Niall. - Ale było zabawnie... Powinniśmy to szybko powtórzyć.
- Pewnie - Hannah i Katherine powiedziały w tym samym momencie, a wzrok Nialla zawiesił się na mnie.
- Prowadź, kochanie.
Przewróciłam oczami i upewniłam się, że w okolicy nie było babci. Zeszliśmy po schodach do kuchni, aby otworzyć drzwi.
- Jak się tu dostałeś? - zapytałam go, a Niall zatrzymał się na ganku. Poczułam od niego papierosowy dym.
- Wspiąłem się przez okno.
- Wow, byłeś gotów wspiąć się przez okno tylko po to, aby kogoś przelecieć?
- Nie kogoś. Dwie osoby - jego wzrok powędrował w dół, gdzie moje palce mocno zaciskały koc.
- Może chcesz przyjść do mnie dzisiaj wieczorem? Mogę ci pokazać kilka rzeczy.
- Taa, okej. Pa - powiedziałam i dopiero wtedy przyszło mi do głowy, że mu nie odmówiłam. Zostawiłam to tak, zaskakując samą siebie.
Co do kurwy?
- Pa Renee - odpowiedział, oblizując usta, po czym odwrócił się i wyszedł.
Moje oczy zawiesiły się na jego karku, a dokładniej na tatuażu, przedstawiającym czarne serce. Ciekawe co ono oznaczało. Boże, czemu on musiał być taki skomplikowany?

------------------------------------------

Okazało się, że babcia i dziadek wyszli do sklepu, bo kilka godzin później z kuchni rozszedł się po domu zapach lazanii.
Jak zwykle siedziałam na górze w swoim pokoju i przewijałam Tumblra, rebloggując zdjęcia ze skejterami. Zaplotłam palce obu dłoni, ponieważ to zawsze mnie relaksowało. Moje oczy już któryś raz skierowały się w stronę domu po drugiej stronie ulicy. Zastanawiałam się co teraz robił Niall.
Natychmiast zmrużyłam oczy na obraz w mojej głowie. Cholera, sprawił, że o nim myślałam. Chyba zaczynałam się demoralizować! Przygryzłam lekko wargę i chwyciłam telefon z zamiarem zagrania w Temple Run, gdy ktoś zapukał do drzwi.
-Tak? - zapytałam.
Katherine weszła do pokoju. Miała na sobie odsłaniającą pępek top, wysokie koturny oraz szorty z wysokim stanem. Wydawało mi się, że ona przechodziła właśnie fazę hipstera, ponieważ założyła opaskę, która ściskała jej czoło, przez co jej twarz wyglądała jak gruszka.
- Co jest? - zapytałam, kładąc telefon na biurku.
- Idę się spotkać z resztą na ulicy... I pomyślałam, żeby cię zaprosić.
Spojrzałam przez okno. Niebo było ciemne, co oznaczało, że będzie padać. Wzruszyłam ramionami.
- Jasne, czemu nie? Tylko zaczekaj, przebiorę się.
Ubrałam koszulkę na ramiączkach, jeansowe szorty i niebieskie vansy.
- Będzie ci zimno - powiedziała Katherine, gdy schodziłyśmy po schodach, ale ja nie przyjęłam się tym.
Dziewczyna powiedziała babci, że wychodzimy na dwór, a ona odpowiedziała jej, żebyśmy wróciły, jeśli zacznie padać.
Wszyscy siedzieli obok domu Jake'a i Jade. Przełknęłam ślinę, kiedy zobaczyłam na jednym z leżaków popijającego piwo Nialla. Jego kolczyki wróciły na miejsce, a włosy były teraz całkowicie brązowe. Miał na sobie spodenki, odsłaniające długie, chude nogi. Skrzyżował je w kostkach, rozmawiając leniwie z Hannah i Seanem. Odwrócił w moim kierunku głowę i spojrzał na mnie przez swoje Ray Bany. Kto normalny nosi okulary, gdy jest pochmurnie?
Kaylee śmiała się z Jade, potajemnie skradając spojrzenia w stronę Jake'a, który był zbyt zainteresowany swoim telefonem, aby zwrócić uwagę na jakąkolwiek inną postać. Na miejscu były jeszcze trzy dodatkowe osoby z wczorajszej imprezy, których nie znałam.
- Hej! - krzyknęła Katherine, a wszyscy odwrócili się do nas.
Sean i Niall uśmiechnęli się.
- Cześć - powiedział Sean, a jego oczy wylądowały na mnie.
Wymusiłam słaby uśmiech i podciągnęłam shorty, natychmiast żałując ich wyboru. Usłyszeliśmy krzyk z dołu ulicy i wszystkie głowy zwróciły się w kierunku uśmiechniętego Rickiego, który biegł ku nam, trzymając pod pachą piłkę do nogi. Niall i Sean wstali z krzeseł i wyprostowali swoje spodnie.
- Chodźmy! - powiedział Sean, wskazując, żebyśmy za nim ruszyli.
- Gdzie idziemy? - zapytałam Katherine.
- Na boisko do nożnej - odpowiedział za nią Ricky, kiedy kontynuował drogę na koniec ulicy.
Przygryzłam lekko wargę i spojrzałam w górę na niebo. W stu procentach zanosiło się na deszcz.
- Weź ze stołu moją butelkę! - krzyknął Niall i popatrzył na mnie ponad swoim ramieniem.
Starałam się zignorować fakt, że jego ręka była owinięta wokół Katherine, a on ją teraz całował. Złapałam jego piwo i znalazłam się podczas drogi kilka kroków za nimi. Słyszałam rozmowy na tematy związane z seksem, ale szczerze mówiąc nie byłam którymś z nich zainteresowana. Bawiłam się paznokciami, patrząc na etykietę półpełnej butelki. 89% alkoholu? Wow, Niall naprawdę kochał się upijać. Nigdy nie byłam pijana i nawet nie chciałam tego próbować. Skręciliśmy w lewo, a ja ujrzałam mały park, kilka sklepików i boisko do grania w piłkę nożną. Dziewczyny usiadły na trawie, chichocząc i rozmawiając. Niezręcznie spojrzałam na Nialla, który ściągnął przez głowę koszulkę i rzucił ją Katherine.
- Potrzymaj moją bluzkę, kochanie - powiedział.
- Co mam z tym zrobić? - zapytałam, podnosząc butelkę.
Niall oderwał swój wzrok od Katherine, która usiadła obok Hannah, i popatrzył na mnie. Uśmiechnął się, a ja zebrałam w sobie wszystkie siły, starając się nie patrzeć na jego nagą, wytatuowaną pierś.
- Pilnuj jej, dopóki nie skończymy grać - powiedział, po czym odwrócił się, a ja ponownie przyłapałam się na przeglądaniu się czarnemu sercu na jego karku.
Usiadłam obok Kaylee, wzdychając i krzyżując nogi. Położyłam butelkę w kole utworzonym z moich nóg i położyłam łokieć na kolanie, opierając głowę na dłoni i oglądając ich mecz.
Kilka razy złapałam wzrok Nialla, co po pewnym czasie stało się grą 'kto pierwszy odwróci oczy'. Niall zatrzymał się na środku boiska, wciąż utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. Ludzie zaczęli to zauważać, dlatego szybko odwróciłam spojrzenie, patrząc na trawę i rumieniąc się przez całą tę uwagę.
- Czemu Niall zrobił sobie na ramieniu ten tatuaż smoka? - Hannah zapytała Katherine, gdy położyła się na plecach, spoglądając w zachmurzone niebo.
- Powiedział, że to ma coś wspólnego z faktem, że jest mroczny i niebezpieczny - wymamrotała Katherine, bawiąc się koszulką chłopaka.
- Naprawdę znasz znaczenie wszystkich jego tatuaży? - zapytała Jade, odchylając się do tyłu na dłoniach.
Katherine skinęła głową.
- Powiedział mi.
Cóż, nie jesteś cholernie wyjątkowa.
- Co oznacza czarne serce na jego karku? - zapytałam, zanim mogłabym się powstrzymać.
Wszystkie trzy odwróciły się, aby na mnie spojrzeć.
- To jedyny tatuaż, o którym mi nie powiedział.
- W takim razie jest w nim coś wyjątkowego? - wtrąciła Jade.
- Taa, nie wiem - odpowiedziała Katherine. - Pytałam go o to kilka razy, ale wtedy szalał. Cóż, nie dosłownie, ale Niall jest tajemniczy w tym temacie i zawsze mówi mi, że to nie moja sprawa.
Przełknęłam ślinę i popatrzyłam z powrotem na boisko, aby zobaczyć, że Niall biegnął przez nie, ponieważ zapewne wygrał.
Chłopcy byli spoceni, kiedy do nas podeszli. Niall wyciągnął do Katherine rękę, żeby podała mu koszulkę, której użył, aby wytrzeć twarz. Uśmiechnął się, gdy jego wzrok padł na butelkę między moimi nogami.
- Idziemy? - zapytała Hannah, sprawdzając na telefonie godzinę.
- Tak - odpowiedziała Katherine, a następnie wstała, dokładnie, kiedy rozległ się grzmot.
- Cholera - Kaylee spojrzała w niebo.
- Idziesz do mnie? - zapytał ją Ricky, gdy ubierał koszulkę.
Jake natychmiast popatrzył na Kaylee, która wzruszyła ramionami i skinęła głową, po czym odwróciła się do mnie.
- Powinnaś pójść z nami.
Spojrzałam na nich.
- Nah, muszę wracać do domu.
- Ma zadanie domowe z matmy - powiedziała Katherine, a ja pragnęłam ją udusić.
Jade niecierpliwie skrzyżowała na piersi ramiona.
- Więc idziemy na zakupy, czy nie? W każdej sekundzie może lunąć deszczem.
Katherine skinęła głową i poprosiła mnie, żebym powiedziała babci, że wieczorem wróci do domu. Wzruszyłam ramionami i patrzyłam, jak wszyscy się zbierają. Sean i Niall wciąż stali kilka metrów dalej. Niall podszedł do mnie, a ja już chciałam wstawać. Mój tyłek był przemoczony, ale i tak zaraz miało padać.
Niall przykucnął przede mną, po czym owinął swoje długie palce wokół butelki i wziął ją, upewniając się, aby dotknąć nią przy tym mojego krocza. Zarumieniłam się i wstałam, kiedy pierwsze krople deszczu spadły na ziemię.
- Stary, chodźmy - powiedział Sean, wyglądając na lekko zaniepokojonego faktem, że jego włosy zaraz zmokną.
- A gdzie idziesz? - zapytał go Niall, nawet nie martwiąc się tym, że zaczynało mocno padać.
Szłam obok nich, nic nie mówiąc, a jedynie słuchając opowieści Seana o dziewczynie, która doszła w kilka minut dzięki "ich sposobowi".
Czy tylko ja wciąż jestem dziewicą w tym kraju?
Wytatuowane mięśnie Nialla lśniły w deszczu, a moje włosy przykleiły się do czoła, gdy dotarłam do własnych drzwi. Sean uśmiechnął się do mnie i puścił mi na pożegnanie oczko. Niall jedynie spojrzał na mnie, poprawiając swoją czapkę i odwracając się do swojego domu. Jego okulary były zawieszone na kołnierzu bluzki.
Weszłam po schodach na werandę i otworzyłam drzwi. A raczej, próbowałam je otworzyć, ale one nie ustąpiły.
- Co? - zapytałam, ale potem zauważyłam na stoliku jakąś kartkę.

Renne, Katherine,
razem z dziadkiem pojechaliśmy na kolejne spotkanie z klubu książki.
Kath, wiem że masz klucze. Jedzenie jest w lodówce. Całusy, babcia.

Jęknęłam i zmięłam notatkę, po czym odwróciłam się, patrząc na ulicę, która teraz zalana była przez wodę. Byłam przemoczona i zmarznięta i nie znosiłam sposobu, w jaki ubranie przyklejało mi się ciała. Skrzyżowałam ramiona i przebiegłam na drugą stronę do domu Nialla. Nienawidziłam siebie za to, co miałam zamiar zrobić.
Nacisnęłam palcem na dzwonek i starałam się powstrzymać drżące zęby. Drzwi otworzyły się, a Niall stanął w nich z batonikiem Twixa w ręku. Uniósł brwi i uśmiechnął się. Wciąż był lekko przemoknięty.
- W czym mogę ci pomóc? - zapytał, oczywiście ciesząc się z faktu, że przytrzymywał mnie na zewnątrz w deszczu.
- Moi dziadkowie gdzieś pojechali... a ja utknęłam.
- I co ja mam z tym zrobić?
- Mogę na nich zaczekać u ciebie? To nie potrwa dłużej niż godzinę.
- To zależy.
- Od czego?
- Na kolana - powiedział poważnie.
Moja twarz zmarniała i poczerwieniała.
- Zapomnij - powiedziałam i już chciałam się odwrócić.
Niall przewrócił oczami i przesunął się na bok.
- Boże, tylko żartowałem.
- Ha-ha - mruknęłam i weszłam do środka, a on zamknął za mną drzwi.
Jego dom był prawie nie do poznania, bez walających się wszędzie kubków i tańczących pijanych ludzi. Było czysto... normalnie.
- Skoczę szybko pod prysznic... Jeśli nie chcesz do mnie dołączyć to możesz tu zaczekać - powiedział i rzucił opakowanie Twixa na stolik, po czym pobiegł po schodach na górę.
Wyrzuciłam je w kuchni do kosza na śmieci i usiadłam na kanapie, jednak sekundę później wstałam, ponieważ nie chciałam zamoczyć poduszek.
Rozejrzałam się dookoła, oglądając zdjęcia, przedstawiające małego Nialla. Był na nich taki uroczy i niewinny. Nie mogłam nic poradzić, ale zastanawiałam się co się z nim stało. Na ostatniej fotografii był Niall, jego mama oraz ktoś, kto musiał być jego ojczymem. Przypomniałam sobie, że widziałam tego mężczyznę wczoraj na podjeździe.
- Jedzie w podróż służbową do Londynu - moja babcia powiedziała wtedy do dziadka, który zmrużył oczy:
- Jestem tego pewien - odpowiedział sarkastycznie, ale zignorowałam to.
Kolejne zdjęcie zostało przybite do ściany i przedstawiało mamę Nialla oraz jego ojczyma. Uśmiechali się na nim do siebie.
- Za każdym razem, gdy je widzę, chce mi się rzygać.
Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla, który przyglądał się fotografii ponad moim ramieniem. Miał na sobie szarą bluzę i dopasowane dresy. Zauważyłam, że wyciągnął wszystkie kolczyki. Nawet jeśli nigdy nie przyznałam tego na głos, to owszem, był przystojny. Nie widziałam żadnego z jego tatuaży, a bez piercingu wyglądał tak niewinnie, normalnie. Jego włosy były prawie brązowe.
- Wyglądają na zakochanych -wymamrotałam.
- On zdecydowanie nie jest - odpowiedział i cofnął się.
Wciąż miał kolczyk w języku.
Zadrżałam z zimna.
- Chcesz coś na zmianę? - zapytał, zaskakując mnie tym pytaniem.
- Co-tak.
Niall odwrócił się i jeszcze raz spojrzał na zdjęcie. Chwilę później wrócił z parą spodni dresowych i zielonym, wydzierganym swetrem. Wzięłam od niego ubrania i poszłam do kuchni, żeby się przebrać. Ku mojemu zdziwieniu Niall nie zaprotestował, a kiedy wróciłam siedział na kanapie, oglądając mecz piłki nożnej.
- Połóż je na grzejniku - polecił, wskazując na kaloryfer.
Zrobiłam jak zasugerował i odwróciłam się, aby zobaczyć, że Niall ściszył dźwięk i teraz mnie obserwował.
- Co? - zapytałam.
- Zagrajmy w tchórza.
- Nie bądź głupi. Wiem co to za gra i nie zagram w nią z tobą.
- Dobra. W takim razie zaczekaj na swoich dziadków na zewnątrz w deszczu.
Żachnęłam się gniewnie, aby pokazać mu, że nie mam zamiaru grać. Nie chciałam. Nie.
Niall i tak wiedział, że przegram. Uniósł brwi i zaśmiał się ze mnie.
- Chyba nie boisz się tego jak daleko się posunę, racja? - spytał odważnie.
Przez chwilę patrzyłam na niego, aż w końcu wydusiłam z siebie:
- Dobra. Niech ci będzie.
- Doooobra - powiedział z uśmiechem, oblizując dolną wargę.
Usiadłam na podłodze, ale Niall poklepał obok siebie kanapę. Wstałam niepewnie i podeszłam do niego, siadając od niego jak najdalej tylko mogłam.
Znałam tę grę. Zasadniczo chodziło w niej o to, że dwie osoby siedziały naprzeciwko siebie ze skrzyżowanymi nogami i wykonywały naprzemiennie po jednym ruchu do czasu, aż jedna z nich się nie odsunie, będąc tchórzem. I wiedziałam, że padnie na mnie. Niall oczywiście mógłby mi odpuścić, ale jednocześnie zastanawiałam się, co chciał spróbować ze mną zrobić. Nie miałam doświadczenia i nawet nie było we mnie nic atrakcyjnego.
- Panie pierwsze - uśmiechnął się.
Ja jednak nie ruszyłam się. Nie chciałam, żeby Niall śmiał się z mojej niewinności i innych tego typu rzeczy. Jeśli miałaby istnieć tylko jedna rzecz, jakiej nienawidzę, to byłoby to właśnie wyśmiewanie mnie.
- Dobra - powiedział. - Ja zacznę.
Chłopak rzucił się ze swojego miejsca w moim kierunku, ale zatrzymałam go, kładąc dłonie na jego piersi i odpychając go do tyłu.
- N-nie powiedziałeś 'start' - udało mi się wypowiedzieć.
Niall przewrócił oczami i całkowicie się ode mnie odwrócił. Oparł się o podłokietnik i położył na sofie nogę.
- Powiedz to, kiedy tylko będziesz gotowa.
Jego oczy złapały moje, a ja przełknęłam ślinę. Do diabła z nim. Miałam dość tych jego myśli, że jestem zakonnicą. Nie miał prawa mnie osądzać. Nie chciałam zostać tchórzem. Nie tym razem.
Przysunęłam się do niego i skrzyżowałam nogi. Niall zaśmiał się, ale nic nie powiedział na mój brak pewności siebie.
Byłam zaskoczona, gdy powtórzył moje ruchy, zamiast Bóg wie co zrobić.
Ponownie się przybliżyłam, ale tym razem nasze kolana się dotknęły. Zaczęłam bawić się zadziwiająco długimi rękawami jego zielonego swetra. Niall wziął mnie z zaskoczenia, kiedy chwycił moje nogi i rozplątał je. Następnie przyciągnął mnie do siebie tak, jak zrobił to zeszłej nocy w szafie, przez co ponownie owinęłam jego pas nogami. Nasze krocza prawie się stykały, a moje oszalałe już serce biło mi dosłownie w przełyku.
Nadeszła moja kolej, dlatego postanowiłam umieścić dłonie na jego ramionach. Niall spojrzał na mnie z zaciekawieniem, a jego ciemnoniebieskie oczy zaśmiały się ze mnie. Pochylił się tak, że jego nos był zaledwie kilka centymetrów od mojego. Czułam na ustach jego oddech, dlatego w myślach podziękowałam Bogu, że wzięłam wcześniej od Kaylee mentosa.
Niall czekał na następny ruch. Zamknęłam między nami przestrzeń (mając zamiar pokazać mu, że nie jestem tchórzem), ponieważ rozważałam pocałowanie go, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie, więc moje wargi wylądowały na jego policzku (a raczej bardziej w kąciku ust). Moje wargi zatrzymały się tam na kilka sekund, a ja czekałam na niego, aż zacznie się śmiać z mojego niewinnego ruchu. Jednak jego usta znalazły się w kontakcie z moim policzkiem. Zamknęłam oczy, gdy poczułam jak przesunął je w dół na szyję. Przebiegł językiem po mojej wrażliwej skórze, a ja przygryzłam wargę, mrużąc powieki.
Jego woda po goleniu doprowadzała mnie do szału.
Broda Nialla spoczęła na moim ramieniu, a ja wiedziałam, że czekał teraz na mój kolejny ruch. Przeniosłam dłonie z jego ramion na talię.
Prawie pisnęłam, kiedy poczułam jak Niall ujął moje pośladki i pochylił się. Położył się całkowicie na plecach, a ja znalazłam się na jego brzuchu. Niall nie wyglądał, jakby przeszkadzała mu moja waga.
Moje ręce, wbrew mojej woli, wsunęły się pod jego koszulkę. Chłopak przeniósł lewą dłoń z powrotem na mój przód, a jego palce lekko dotknęły mojego krocza. Powoli zaczynałam pękać. To było dla mnie za wiele. Bałam się.
Odsunęłam się, co sprawiło, że Niall jęknął nisko "kurwa" i przyłożył całą dłoń między moje nogi, a ja odskoczyłam, prawie potykając się o własne stopy.
- Ty świnio! - krzyknęłam w całkowitym szoku.
Gdy zobaczyłam jak wyraz jego twarzy zaszedł mrokiem, odwróciłam się i rozpoczęłam ucieczkę w kierunku drzwi.
Prawie krzyknęłam, kiedy zobaczyłam, że były zamknięte na klucz. Słyszałam jak kroki zbliżały się do mnie, dlatego od razu ruszyłam do kuchni.
Usłyszałam za sobą śmiech i odwróciłam się, aby zobaczyć w futrynie Nialla. Cudownie. Jedyną moją szansą na ucieczkę było tylne wyjście, które także prawdopodobnie było zamknięte.
Niall podszedł do mnie, a ja okrążyłam kuchenną wysepkę.
Spróbowałam otworzyć tylne drzwi, ale tak jak się tego spodziewałam, nie ustąpiły. Patrzyłam na Nialla z drugiej strony lady. Sądząc po jego uśmieszku, pewnie myśał, że to było bardzo zabawne. Tak bardzo pragnęłam go wtedy uderzyć prosto w twarz. Niall zrobił nagle krok na lewo, co sprawiło, że odskoczyłam w prawo. Jeszcze raz się roześmiał, a ja poczerwieniałam z gniewu.
Niall oparł na blacie łokcie i zatrzepotał rzęsami, oczywiście ciesząc się z mojego rozpaczliwego stanu. Spojrzałam na klucze, wiszące przy drzwiach i od razu wiedziałam co muszę zrobić.
Postanowiłam przejść na lewą stronę, przez co Niall wyprostował się, podchodząc do mnie. Szybko zmieniłam kierunek i podbiegłam do wyjścia, zrywając z haczyka klucze i kontynuując drogę do drzwi. Przeszukałam wszystkie klucze i prawie krzyknęłam z radości, gdy pierwszy klucz okazał się tym właściwym. Przekręciłam je nadgarstkiem i otworzyłam drzwi. Zachybotałam nad progiem i nie obchodził mnie nawet fakt, że wciąż padał deszcz i nie było nikogo w babci domu.
Nie zdążyłam zrobić ani jednego kroku na zewnątrz, ponieważ zostałam pociągnięta za koszulę i wciągnięta z powrotem do środka. Drzwi zatrzasnęły się, a ja zostałam przyciśnięta marznącym policzkiem do zimnego drewna.
Czułam na tyle głowy oddech Nialla, a jego usta przykleiły się do mojego ucha i wyszeptały:
- Tchórz - zachichotał, a ja odsunęłam się od niego.
Niall nie zareagował w żaden sposób, pozwalając mi od siebie uciec. Schowałam za ucho włosy i prychnęłam, krzyżując na piersi ramiona. Moje serce wciąż szybko łomotało w piersi, ale jakoś już się go nie bałam.
- Czemu jesteś taka przestraszona? - zapytał z uśmiechem, podchodząc do mnie.
Zrobiłam krok do tyłu.
- Nie boję się ciebie, Boże - powiedziałam.
Dobra, teraz się boję. Ale co on może mi niby zrobić?
- Jesteś pewna? Drżysz.
- To z zimna - mruknęłam i cofnęłam się o jeszcze jeden krok.
- Myślisz, że co mam zamiar ci zrobić? - zapytał.
- Nie chcę podpowiadać ci jakiś pomysłów... - szepnęłam pod nosem.
- Co to było? - spytał, ale nasza rozmowa została przerwana przez otwierane drzwi i wchodzącą do domu panią Horan. Mówiła do siebie coś o ulewnym deszczu, zanim jej oczy nie wylądowały na nas. Kobieta nie była zaskoczona moim widokiem, prawdopodobnie dlatego że Niall zawsze miał przy sobie jakieś dziewczyny.
- Oh, Renee! Cześć!
- Dzień dobry pani Horan.
Niall podrapał się po głowie, nie witając własnej mamy, co było z jego strony niegrzeczne.
Wzrok Maury powędrował na moje ubrania, a ja uświadomiłam sobie jak to musiało wyglądać... ja ubrana w jego ciuchy i to wszystko.
- Uh... nie miałam klucza, a moi dziadkowie wyszli... więc... przyszłam tutaj - powiedziałam jej, odchodząc od Nialla.
- Oh, w porządku kochanie.
- Są już w domu?
- Tak, kochanie.
- Dziękuję.
- Myślałam, że wyrzuciłeś ten sweter, który dla ciebie wydziergałam - pani Horan powiedziała do Nialla, a on wzruszył jedynie ramionami.
- Nieważne. Kupiłaś coś do jedzenia? Mam nadzieję, że nie będziesz gotować, racja?
Boże, on był dla własnej matki takim dupkiem. Było mi jej szkoda, ponieważ jej oczy zasmuciły się, a ona skinęła głową.
- W takim razie zamówię pizzę. Jeśli chcesz możesz zostać - jej ostatnie zdanie skierowane było do mnie, ale ja pokręciłam głową.
- Oh nie, dziękuję, ale nie chcę, żeby babcia się martwiła.
- Jasne kochanie - uśmiechnęła się, po czym zniknęła w kuchni.
Poszłam do drzwi, które otworzył mi Niall. Wyszłam na zewnątrz, ale wtedy odwróciłam się, sprawiając, że chłopak zatrzymał się w połowie zamykania drzwi.
- Powinnam go wyprać? - zapytałam i pociągnęłam za koniec swetra.
Wzruszył ramionami.
- Zatrzymaj go. I tak miałem zamiar go wyrzucić.
- Powinieneś być milszy dla swojej mamy.
- Taa, taa wszystko jedno.
Po tym zamknął drzwi tuż przed moim nosem.
Jak miło.
Dopiero gdy wróciłam do domu, przypomniałam sobie, że zapomniałam moich ubrań, ale mimo to miałam je zamiar jutro odzyskać.

--------------------------------------------

Jednak nazajutrz nie poszłam po nie, ponieważ kolejne dwa dni siedziałam w swojej sypialni na Tumblrze. Przez cały ten czas ani razu nie widziałam Nialla. Gdy spojrzałam na godzinę, mijała właśnie dwudziesta. Wiedziałam, że Katherine miała w planach wyjść z Jade, ponieważ wcześniej zaprosiła mnie, żebym poszła z nimi do Bóg wie jakiego klubu. Szczerze mówiąc, obejdzie się.
- RENEEEEE - usłyszałam głos babci.
- COOO? - krzyknęłam.
- NA LITOŚĆ BOSKĄ ZEJDŹ NA DÓŁ, NIE BĘDĘ DO CIEBIE KRZYCZEĆ!
Przewróciłam oczami i zamknęłam laptopa.
- Co? - zapytałam z góry schodów.
- Mam dla ciebie listę zakupów.
- Ale babciu, jest późno - powiedziałam.
- Nie każ mi dzwonić do twojej matki.
- UGH, dobra.
Przebrałam się w jeansy i zeszłam na dół, aby zobaczyć jak babcia oglądała w salonie loterię. Oczywiście.
- Zostawiłam ci też pieniądze na autobus.
Przewróciłam oczami i chwyciłam listę, po czym wyszłam z domu. Powietrze było zimne i byłam pewna, że znowu będzie kropił deszcz. Przez ostatnie dwa dni ciągle na przemian padało i przejaśniało się.
Podeszłam na przystanek autobusowy i spojrzałam na rozkład jazdy, a następnie na zegarek.
- Kurwa! - krzyknęłam, gdy zobaczyłam, że przegapiłam autobus, a kolejny będzie dopiero za pół godziny. Świetnie.
- Cóż za piękne słownictwo.
Odwróciłam się, aby zobaczyć pochodzącego do mnie Nialla z papierosem pomiędzy palcami. Wszystkie jego koczyki wróciły na miejsce.
- Idź sobie, Niall.
- A ja rozważałem właśnie, czy cię nie podwieźć do sklepu - wydął wargi i wyrzucił niedopałek na ziemię, zanim go nie zdeptał.
- Skąd wiesz, że idę na zakupy?
- Co innego mogłabyś robić w centrum miasta?
Przewróciłam oczami.
- Więc? Chcesz tam jechać?
Wzruszyłam ramionami.
- Jasne. Czekaj, chyba nie weźmiesz motocykla, racja?
- W życiu! Chcesz, żebym sprawił, że ona będzie mokra?
- Ona? - parsknęłam.
- Zamknij się. Wezmę samochód. Zaczekasz tutaj?
Wzruszyłam ramionami i usiadłam na ławce.
Dwie minuty później wsiadłam na siedzenie pasażera, zastanawiając się czemu Niall zaproponował mi podwózkę.
- Czemu mi pomagasz? - zapytałam, kiedy zapinałam pas.
Niall chciał coś powiedzieć, ale wtedy uśmiechnął się nagle i odpowiedział:
- Bo kiedyś oddasz mi tę przysługę.
- Nie potrafię prowadzić.
- Ale możesz mnie podrzucić. [2]
- Co-oh. Boże, jesteś taką świnią. Ale poważnie, czemu?
Niall wzruszył ramionami:
- Nudziłem się.
Skupiłam się na rozciągającej się przed nami drodze, a zanim się zorientowałam Niall już parkował.
- Zaczekam na zewnątrz, zamierzam zapalić - powiedział, wyciągając papierosy i zapalniczkę.
- Okej - zgodziłam się i weszłam do sklepu.
Trzydzieści minut później zaczął padać deszcz, podczas gdy ja akurat skończyłam zakupy. Wyszłam z hipermarketu i spojrzałam na prawo, spodziewając się, że zobaczę tam opierającego się o ścianę Nialla. Tam się rozdzieliliśmy, ale jego już tam nie było.
Świetnie.
Ulica była pusta, a samochodu Nialla nie było widać po drugiej stronie ulicy na parkingu.
Wiedziałam, że zrobi coś takiego. Wiedziałam. Boże, nie miałam zamiaru już więcej z nim rozmawiać. Nigdy, przenigdy.
- Pieprz się - mruknęłam i poszłam pod daszek przystanku. Autobus miał przyjechać za 20 minut, a ja nie mogłam tak długo czekać.
Kilka minut później zrobiło mi się zimno, dlatego wstałam i zaciągnęłam na głowę kaptur. Odsunęłam się od deszczu, aby było mi cieplej. Krzyknęłam, kiedy ktoś dotknął mojego ramienia. Serce zaczęło mi szybciej bić i byłam gotowa zemdleć, gdy usłyszałam znajomy, mroczny śmiech.
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechającego się Nialla z rozczochranymi pod kapturem włosami.
- Gdzie ty do kurwy byłeś? Zamarzłam!
Chłopak zaśmiał się.
- Po prostu się z tobą bawiłem.
- Cóż, to nie było zabawne - wymamrotałam.
- Chodźmy, bo za chwilę naprawdę będziemy przemoczeni - powiedział i wskazał w kierunku ulicy, gdzie prawdopodobnie zaparkowany był jego samochód.
- Boże - jęknął w połowie drogi do auta i wyrwał mi z rąk reklamówki.
- Dzięki? - powiedziałam i strzepnęłam dłonie.
Obserwowałam go, gdy pakował do bagażnika zakupy, a następnie zatrzasnął go. Potem wyciągnął kolejnego papierosa i zrobił kilka kroków w kierunku pobliskiego budynku, aby schronić się pod daszkiem przed deszczem. Postanowiłam tego nie komentować, ponieważ zaproponował mi podwózkę (nawet jeśli na chwilę mnie zostawił). Niall był dziwnym człowiekiem.
- Chcesz jednego?
- Co? Oh, nie.
- No dalej. Tylko jednego. Spodoba ci się - powiedział, trzymając przede mną paczkę, żebym się poczęstowała.
- No właśnie.
Niall odepchnął się od ściany i podszedł do mnie, przypierając mnie do muru.
- Jednego - powiedział.
- Zapomnij Niall.
- Otwórz usta - polecił, wypuszczając dym.
Oblizałam wargi i lekko je uchyliłam. Wiedziałam co się zaraz wydarzy, ale byłam zaskoczona tym, jak łatwo go posłuchałam. Niall pochylił się do mnie, po czym zaciągnął się, a jego usta wypuściły pomiędzy moje dym. Przyjęłam go, a po chwili go wypuściłam.
- Mmm, dobra dziewczynka - powiedział i nagle pochylił głowę, łącząc swoje usta z moimi. Byłam zaskoczona, ale kontynuowałam pocałunek, kładąc ręce na jego pasie.
Dlatego że chcę być szczera, przyznam się, że często odtwarzałam sobie w głowie nasz pocałunek w szafie i ten na podłodze.
Niall wyrzucił papierosa i umieścił jedną rękę obok mojej głowy, a drugą na moim biodrze. Ponownie było niesamowicie czuć jego kolczyk w języku, który teraz smakował papierosem. W tamtym momencie pomyślałam, że podobało mi się to jak Niall smakował i pachniał.
Przechylił głowę i pchnął mnie na ścianę, podczas gdy jego język nadal ocierał się o mój. Jak na mój gust odsunął się zbyt szybko, po czym oblizał wargi i uśmiechnął się.
- Wracajmy.
Wzruszyłam ramionami i gdzieś głęboko wiedziałam, że zabolał mnie fakt, że dla Nialla to nic nie znaczyło. Nie miałam nic przeciwko, ale pragnęłam móc całować go za każdym razem, kiedy miałabym taką ochotę.
Boże, chyba ten dym uderzył mi do mózgu.
Podziękowałam Niallowi za odwiezienie mnie i ruszyłam do domu, przeklinając w myślach deszcz. Babcia krzyknęła do mnie, że jestem spóźniona, ale zignorowałam ją i poszłam na górę, gdzie wzięłam prysznic.
Gdy byłam już w swoim pokoju, rzuciłam na podłogę ręcznik i przebrałam się w piżamę, po czym weszłam do łóżka. Zgasiłam światło, ponieważ nie miałam na nic innego nastroju.
Ciągle odtwarzałam w głowie pocałunek z Niallem. Wibrujący na stoliku telefon przerwał moje myśli.
Odebrałam, nie sprawdzając kto dzwonił, ponieważ zapewne to była moja matka.
- Tak? - zapytałam.
Na drugiej linii usłyszałam ciężki oddech, po czym przemówił głos:
- Powinnaś zasuwać swoje zasłony, kochanie.

[1] lap dance - forma tańca, gdzie kobieta/mężczyzna tańczy na kolanach siedzącej osoby

[2] Niall mówi 'you can give me a ride'. Oznacza to 'możesz mnie podrzucić' lub 'możesz mnie przelecieć'. Wiecie, angielska gra słów :)

44 komentarze:

  1. Uwielbiam to opowiadanie! I czekam na kolejny! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajwhjeebvsjsjdwhj *_*
    @unbrokenickely

    OdpowiedzUsuń
  3. AFGGFXCWQWDFHGDVGDGGFDSQFGHHTDSGJNKOU FUCK NIE WYTRZYMAM NASTĘPNYCH 4 DNI . ZA ZAJEBISTE JEST . UGHHHH PRZEZ TE DNI OCZEKIWANIA ZNIOSĘ TYLE JAJEK ŻE BĘDE JE SPRZEDAWAĆ NA TARGU . AAAAAAAAAAAAAAAAAAA MOJE FEELS SZALEJĄ . NIALL KOCHANIE ZOSTAŃ PRZY BLONDZIE BO JAK BĘDZIESZ TAK PRZEFARBOWYWAŁ TE WŁOSY TO CI W KOŃCU WYPADNĄ I NIE ZAMOCZYSZ U RE ANI NAWET U KATH LOLZ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ NEXTA AAAGDFFGDGGFGRCDD LOVE YA 💖 P.S NIE PRZESTRASZ SIĘ ŻE PISZE JAK JAKAŚ POJEBANA IDIOTKA ALE PO PROSTU TAKA JESTEM XDD

    OdpowiedzUsuń
  4. BOŻEEE JAKIE CUDO JA PIERDOLE NASIODHASOIDH ASODHOA DIOAHDOIAHSDOIAHODHIHDDSHSASA TE WSZYSTKIE SCENY Z NIALLERSEM OD POCZĄTKU TEGO FF SA TAKIE ASDIOASHDOIASHDSHAIODHASIODHIODASH ~nandos

    OdpowiedzUsuń
  5. Niall co z ciebie za napaleniec?? Awww nie mogę doczekać się następnego xD

    OdpowiedzUsuń
  6. baaaaardzo długi. i już nie mogę się doczekać następnego! no!

    OdpowiedzUsuń
  7. JHGDFJHFGJKHFD
    Co jak co ,ale przeczuwam ,że w następnym rozdziale coś się zdarzy xd
    Fajnie ,że rozdział są takie długie :)
    @luvmyisco

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne asdfghjgfds czekam na następny, nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  9. To było takie vxbjjogdehyfjuddhu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne, świetne, świetne! jaki długi rozdział, omg uwielbiam to opowiadanie! Xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział. Plis dodaj jak najszybciej następny!

    OdpowiedzUsuń
  12. cudnowne nrekhkjgnktrj @horauhlbunny

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem niestety tylko tłumaczką tego opowiadania :)
      Ale masz rację! Roonie (autorka) ma niesamowity talent! :)

      Usuń
    2. Sory teraz zauważyłam że to tłumaczenie ..Pomyłka xd
      .. Ale w takim razie świetnie tłumaczysz i dziękuję za to :) ♥

      Usuń
  14. Łaał! Niall zawsze kojarzył mi się z takim grzecznym, kochanym chłopczykiem, a tu proszę! Świetne, naprawdę bardzo mi się podoba! :D

    Zapraszam również do siebie:
    www.fallen-zayn-fanfiction.blogspot.com

    Historia Zayna i Harrego jako dwóch gangsterów walczących na śmierć i życie :)
    Będę wdzięczna za każdy komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG ! Masz wielki ,wielki talent do pisania ! Czekam na kolejne *o*
    @Niallissweet_
    ILY <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Boję się przebywać w moim pokoju bez zasłoniętych rolet xD

    OdpowiedzUsuń
  17. GENIALNE! ♥
    przeczytałam wszystkie 4 rozdziały i to ff cholernie mi się podoba!
    zyskałaś stałą czytelniczkę :) ♥
    mogłabyś informować mnie na tt? @cyruselo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak zwykle boski ^^ !!!! Kocham tego bloga ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Za pewne wali sb konia albo pieprzy jakąś pustą lalkę. xd :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niall i jego mania z zasłonami xd Śmieję się za każdym razem jak czytam o tych zasłonach :D
    Też mi trochę smutno na myśl, że dla Nialla te pocałunki nic nie znaczą.. ;p
    Może i faktycznie jest dupkiem, ale czy właśnie w takich chłopakach najczęściej się nie zakochujemy? ;) Całkowicie ją rozumiem ;p

    Chwilę temu rozpętała się u mnie burza o.O trochę się boję xd ale jak czytam to nie zwracam tak na to uwagi ^^ ratujesz mnie tym fanfiction xdd

    @enough_strong__

    P.S. nie przywiązuj zbytniej uwagi do tego co piszę, bo czasami mi odwala ;D nikt mnie wtedy nie ogarnia xd

    OdpowiedzUsuń
  21. Jedyne co mam do powiedzenia po przeczytaniu tego rozdziału: doeuidvhuojcfwdiovuo o kurwa.

    OdpowiedzUsuń
  22. haha genialne <3 kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  23. cudowny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezu ona taka zauroczona w nim, yk slodkie haha

    OdpowiedzUsuń
  25. genialny rozdział ajhdsajdhslkdhas

    OdpowiedzUsuń
  26. cudowny kshgskeufhseifu

    OdpowiedzUsuń
  27. Czemu to jest takie epickie fgtdsgdgdgdagdeah

    OdpowiedzUsuń
  28. Jejku to jest takie awwwwwwwww. Kocham to opowiadanie, czytam kolejny rozdział zaraz dkfjsijeiwsd
    @lov_my_heroes

    OdpowiedzUsuń
  29. To jest niesamowite omg omg omg hah uwielbiam cię z ato tłumaczenie :D / Nath

    OdpowiedzUsuń
  30. To jest exstra !

    OdpowiedzUsuń
  31. Ode mnie dostał by w mordę. Sry. Taka prawda. Świetny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń
  32. Kocham to 😍

    OdpowiedzUsuń
  33. Po czym w związku z Scott deşapte czas, pobił ze mną, zrobić wszystko co możliwe sprowadzić go z powrotem, ale wszystko było na próżno, chciałem mu powrót do tej pory z powodu miłości, mam dla niego, modliłem się ze wszystkimi, zrobiłem obietnic, ale odmówił. I wyjaśnił mój problem z kimś i zasugerowała, że należy raczej kontakt z rzucającego czar, który może pomóc mi rzucić zaklęcie aby sprowadzić go z powrotem, ale jestem facet, który nigdy nie myślałem, czar, mieliśmy nie ma wyboru, ale wobec próbować ono, ja zaklęcie caster, mail i powiedział mi, nie było problemu że wszystko będzie fibine przed 3 dni , że mój były vaîntoarce mi tylko trzy dni, zanim rzucił zaklęcie i zaskakujące w dzień, był około 16:00. Mój ex zadzwonił do mnie, byłem tak zaskoczony, ja odpowiedzieli na wezwanie i wszystko, co powiedziałem było, to było căel więc przepraszam za wszystko, co się stało, że chciał mi wrócić do niego, że on kocha mnie tak bardzo. Był tak szczęśliwy i udał się do niego, który był, jak zaczął żyć razem długo i szczęśliwie ponownie. Od tego czasu zrobiłem obiecują że nikt nie wiedzą, że są oproblemă relacji, I byłoby pomocne pentruastfel osoba w konsultacji z nim lub jej jedyną prawdziwą siłę i moc, który pomógł mi mój własny problem i że jest inny od wszystkich fałszywych tam. Ktoś może potrzebujesz pomocy derolă pisowni, jego e-mail: greatmutaba@yahoo.com można wysłać go Jeśli potrzebujesz jej pomocy w relacji lub cokolwiek. MOŻE greatmutaba@yahoo.com nie przestać mówić o Tobie PANIE, jego adres e-mail SKONTAKTUJ go teraz dla rozwiązania problemu wszystkie

    OdpowiedzUsuń
  34. Po czym w związku z Scott deşapte czas, pobił ze mną, zrobić wszystko co możliwe sprowadzić go z powrotem, ale wszystko było na próżno, chciałem mu powrót do tej pory z powodu miłości, mam dla niego, modliłem się ze wszystkimi, zrobiłem obietnic, ale odmówił. I wyjaśnił mój problem z kimś i zasugerowała, że należy raczej kontakt z rzucającego czar, który może pomóc mi rzucić zaklęcie aby sprowadzić go z powrotem, ale jestem facet, który nigdy nie myślałem, czar, mieliśmy nie ma wyboru, ale wobec próbować ono, ja zaklęcie caster, mail i powiedział mi, nie było problemu że wszystko będzie fibine przed 3 dni , że mój były vaîntoarce mi tylko trzy dni, zanim rzucił zaklęcie i zaskakujące w dzień, był około 16:00. Mój ex zadzwonił do mnie, byłem tak zaskoczony, ja odpowiedzieli na wezwanie i wszystko, co powiedziałem było, to było căel więc przepraszam za wszystko, co się stało, że chciał mi wrócić do niego, że on kocha mnie tak bardzo. Był tak szczęśliwy i udał się do niego, który był, jak zaczął żyć razem długo i szczęśliwie ponownie. Od tego czasu zrobiłem obiecują że nikt nie wiedzą, że są oproblemă relacji, I byłoby pomocne pentruastfel osoba w konsultacji z nim lub jej jedyną prawdziwą siłę i moc, który pomógł mi mój własny problem i że jest inny od wszystkich fałszywych tam. Ktoś może potrzebujesz pomocy derolă pisowni, jego e-mail: greatmutaba@yahoo.com można wysłać go Jeśli potrzebujesz jej pomocy w relacji lub cokolwiek. MOŻE greatmutaba@yahoo.com nie przestać mówić o Tobie PANIE, jego adres e-mail SKONTAKTUJ go teraz dla rozwiązania problemu wszystkie

    OdpowiedzUsuń
  35. Myślę, że chodziło nie tyle o to, że może go przelecieć, co ujeżdżać, ale czytam to po raz kolejny i nadal jest świetne

    OdpowiedzUsuń

Komentarze bardzo motywują do dalszego tłumaczenia, pamiętaj o tym kochanie :)