niedziela, 2 lutego 2014

1. On ma motocykl.

Rey's POV:
Patrzyłam z lękiem na moją matkę, kiedy ta potrząsała przede mną skrawkiem papieru. Był pierwszy dzień wakacji, a ona już mnie wkurzała. Tak bardzo chciałam, żeby tata nie wyjeżdżał w delegację, to może mógłby zatrzymać ją przy zdrowych zmysłach.
- Co to jest? - spytałam z pełnymi ustami Lucky Charms.
- To jest twoja karta ocen na koniec roku, księżniczko.
Nienawidziłam, gdy ktoś nazywał mnie księżniczką. To brzmiało jakbym była dziewczęca, a nie byłam. Kochałam jazdę na deskorolce, a nie chodzenie na zakupy; wolałam czytać książki niż spędzać czas z przyjaciółmi i zdecydowanie dużo bardziej uwielbiałam bawić się z moim psem w domu niż wychodzić gdzieś z jakimiś facetami. Próbowałam raz na jednej imprezie i prawie skończyłam w szpitalu, bo zakrztusiłam się językiem pewnego chłopaka.
- Więc? - zapytałam ponownie, pochylając się, aby zobaczyć na co wskazywała palcem.
- Nic powyżej piątki.
- Spójrz na to w ten sposób, nic poniżej trójki z wyjątkiem angielskiego.
Zabrała kartkę, robiąc zniesmaczoną minę. Oh, jak ona kochała udawać królową dramatu.
- Oplułaś mlekiem całą kartę - prychnęła.
- Skoro jest to tylko taki gówniany raport, to czemu się tym tak przejmujesz? - mruknęłam, wycierając rękawem stół.
- Bo jesteś przeciętna.
Przełknęłam płatki, niemal dostając zawału, kiedy się zakrztusiłam.
- Czy to źle?
Moja matka zawsze oczekiwała, że będę idealna jak te wszystkie dziewczęta z telewizji z mnóstwem make-upu, przedłużanymi włosami i wysokimi stopniami. Owszem, nosiłam makijaż, ponieważ nie byłam zbyt pewna swojej twarzy oraz ciała (kto tak nie ma?) i czasami zmieniałam kolor kosmyków lub farbowałam końcówki na różne odcienie, ale nigdy nie zamierzałam nosić doczepów. Wyobraź sobie, że dławisz się sztucznymi włosami, gdy wiatr uderza w twoją twarz. Nie dziękuję.
- Chcę, żebyś była powyżej średniej - mówiła dalej, czyszcząc ze stołu plamy brudu.
- To znaczy doskonała - poprawiłam ją lekko zła, że narzekała. Mogłam brać narkotyki lub zaliczać facetów każdej nocy. Czy ona nie zdawała sobie sprawy, jakie miała szczęście?
Otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale przerwałam jej, zeskakując z fotela i obciągając sweter w dół. Aha, i nienawidziła faktu, że nosiłam bluzy. Dla niej to było zbyt "chłopięce". Odkąd mój brat wyjechał dwa lata temu do collegu - on był dla niej idealnym dzieckiem - chciała sprawić, żebym była taka jak on, no z wyjątkiem ubrań. Chciałaby, żebym codziennie zakładała sukienki i wysokie obcasy.
Czasami mówiła mi, że jestem bezużyteczna - szczerze mówiąc, byłam - ale to mi nie przeszkadzało. Tak naprawdę nigdy nie dbałam o opinie innych ludzi.
- Cóż, szkoła się skończyła, więc nie możesz już tego zmienić. Teraz idę pojeździć na deskor...
- Mam dość twoich nastrojów, Delilah!
Skrzywiłam się do niej, ponieważ nazwała mnie moim drugim imieniem. Niewiele osób o nim wiedziało, głównie dlatego że go nienawidziłam. Ale matka nie przejmowała się moim upokorzeniem. Zawsze, gdy była zła, nazywała mnie "Delilah", czyli w zasadzie cały czas.
- Jakich znowu nastrojów, mamo? - prychnęłam zirytowana.
- Jesteś ciągle w złym humorze! Może powinnaś mieć paru znajomych!
Zacisnęłam usta w cienką linię. Nie zrobiła tego.
- Pieprz się - pomyślałam, tupocząc po schodach i zatrzaskując za sobą drzwi. Wskoczyłam na łóżko i krzyknęłam w poduszkę tak głośno, jak tylko mogłam, wyrzucając z siebie cały gniew. Zapowiadało się długie lato.
Dwie godziny później byłam już w łóżku z leżącym na kolanach laptopem, przeglądając Tumblra. Wielu nastolatków widziało wakacje jako okazję do zabawy, pójścia na imprezę i upicia się. Ja jednak planowałam spędzić je całe w domu na moim MacBooku, czasami może pójść na deskorolkę lub na spacer z Tonym - moim szczeniakiem buldogiem.
- Renee Delilah Parker, w tej chwili rusz tutaj swój tyłek! - krzyknęła z dołu moja matka.
Jęknęłam głośno i zła, że kazała mi chodzić w górę i w dół po pięć razy w ciągu godziny, zeszłam po schodach.
- Co znowu?
- Usiądź - powiedziała, wskazując na fotel, który wcześniej zajmowałam. Założyłam ramiona na piersi i uniosłam brwi, nie ruszając się z miejsca w drzwiach.
- Co?
- Spędzisz lato u swojej babci w Mullingar.
- Nie, nieprawda - powiedziałam, szturchając językiem wnętrze policzka.
- Wyjeżdżamy autobusem w ciągu dwóch najbliższych dni.
- Nie pojadę tam. Nie - mruknęłam.
Kiedy, jak, dlaczego i kto podjął tę decyzję? Nie chciałam jechać do Irlandii, to znaczy opuścić Londynu i udać się do małego miasteczka. Nie zrozum mnie źle, nie byłam suką, ale mogłam założyć się o deskorolkę, że tam nie ma wifi, a tym bardziej skateparku.
- Jedziesz i to już jest postanowione.
- A co, jeśli tego nie zrobię?
- Skonfiskuję ci laptopa, telefon, psa, deskorolkę, książki i iPoda na resztę wakacji.
- Ale...
- Twój wybór, księżniczko.
W tamtym momencie pragnęłam wziąć ją za włosy i uderzyć jej głową o ścianę. Dlaczego ona musiała być taka irytująca? Ugh, nienawidziłam własnej matki!
- Lepiej idź się pakuj - zaśpiewała tym wysokim dwuoktawowym głosem.
Przygryzłam wargę, powstrzymując z irytacją krzyk. Byłam pewna, że to będzie długie lato...

-------------------------------------

- Maamoo - jęknęłam po raz czwarty w jadącym autobusie z Ferriboat do Mullingar.
- Co? - warknęła.
- Czy możesz dać mi coś do jedzenia? Umieram z głodu.
Spojrzała na mnie, unosząc jedną brew.
- Jesteś pewna? Bo ostatnio nieco się już zaokrągliłaś.
To było jak cios poniżej pasa. Zawsze obrażała mnie za moje zachowanie, oceny i wyczucie stylu, ale nigdy za wagę. To był mój czuły punkt, ponieważ gdy byłam dwunastolatką, miałam zaburzenia odżywiania.
- Zapomnij - wymamrotałam.
Ponownie poczułam konieczność schudnięcia. Jeśli znowu zaczęłabym się głodzić, nie byłabym w stanie tego zatrzymać.
Godzinę później dotarłyśmy taksówką przed dom babci. Ulica była przyjemna - miała ładne pasy ruchu i idealne domy, podobne do tych, które widzimy zawsze w typowo amerykańskich filmach.
Ustawione w rzędzie latarnie dawały idealne światło przez pół nocy (była prawie 21 i to ta pora dnia, gdy widzisz letni zachód słońca i czujesz świeże powietrze) nad równo zaparkowanymi samochodami. Posesje nie miały ogrodzeń, więc sądzę, że ludzie w tej okolicy czuli się ze sobą komfortowo.
- OMÓJBOŻE, REYREY!
Skuliłam się na wysoki, dwuoktawowy głos, pochodzący z budynku obok mnie. Moja kochana (ździrowata) kuzynka Katherine (która lubiła być nazywana Kitty, bo cytuję: "jest jak zwierzę w łóżku") szła w moim kierunku. Ubrana była w krótką, różową spódniczkę, różowe buty na obcasie i zwykły, biały top. Wyraźnie miała przedłużane włosy, ponieważ opadały jej one kaskadami na ramiona i sięgały prawie do pupy. Była wytapetowana i pachniało od niej papierosami, męską wodą kolońską i jakimiś bardzo dziewczęcymi perfumami, które sprawiały, że łzawiły mi oczy. Zauważyłam też u niej sporo tatuaży.
Widzę, że wiele rzeczy zmieniło się w ciągu tego roku...
- Heeej laaska! - powiedziała, przytulając mnie. Musiała pochylić się w dół, aby mogła pocałować mnie w oba policzki. Jej wysoka 175-centymetrowa postura (w obcasach) górowała nad moim małym 157-centymetrowym ciałem. - Boże, twoje cycki są większe! I przytyłaś trochę! Wow!
Zmarszczyłam nos przez kolejny komentarz na temat mojej wagi. A moje cycki urosły? Wow, ona była taka bezpośrednia.
Moja babcia wyszła z domu z kijem baseballowym w ręku - ubrana była w swój codzienny strój z Adidasa - a następnie spojrzała na marszczącego brwi dziadka, który trzymał ręce w kieszeniach oraz fajkę w ustach.
- Delilah! Jak cudownie, że możesz spędzić tu wakacje! - krzyknęła i przytuliła mnie. Czemu mnie tak nazwała? Przecież wiedziała, że tego nie lubiłam! I po co jej ta pałka? Czy ona była na lekach?
- Po co mamie ten kij? - moja rodzicielka spytała dziadka, gdy ten pomagał jej zabrać z auta walizki.
Zapłaciliśmy taksówkarzowi, a dziadek wszedł do domu z bagażami, mamrocząc coś o tym, że chyba obładowałyśmy się kamieniami i żebyśmy w tym czasie poszły na werandę przeprowadzić te swoje ''kobiece pogaduszki''.
- Co tam słychać u Maury? - moja mama rozpoczęła rozmowę.
- Kogo? - zapytałam ze zdezorientowaniem.
Babcia wskazał jej pałką na dom naprzeciwko nas.
- U niej dobrze, ale jej młodszy syn doprowadza ich do szaleństwa. Wyszła za mąż w tamtym roku.
- Mały Niall? - spytała z niedowierzaniem moja mama.
Nie miałam pojęcia, o czym one rozmawiały. Kim był mały Niall?
- Ha! - prychnęła babcia, wymachując kijem i prawie uderzając nim w wazon.
Była dziwaczna, to na pewno.
Wyciągnęłam na krześle nogi, a moje oczy powędrowały na kolana Katherine, która trzymała w dłoni telefon i z kimś smsowała. Prawie jęknęłam, kiedy zobaczyłam wiadomość, którą właśnie otrzymała.

Powinnaś wysłać mi jeszcze jakieś inne nagie zdjęcia, kochanie ;) To sprawia, że za każdym razem twardnieję.

Z kim ona rozmawiała? Boże.
- On już nigdy nie będzie małym Niallem. Powinnaś go zobaczyć. Ma z 1,90m wzrostu. A te jego niewinne, niebieskie oczy są obecnie ciemniejsze, a dawniej krótkie, brązowe włosy teraz są różowe, fioletowe, zielone, niebieskie lub blond. A do tego one odstają w każdym możliwym kierunku, chyba że ma na sobie jedną z tych swoich brudnych czapek. A jego ramiona! O Boże! Zawsze nosi bluzki bez rękawów, pokazując te obrzydliwe tatuaże. Jego ramiona i klatka piersiowa są całe wytatuowane. Nie zamierzam tego kontynuować, w przeciwnym razie mogłabym zwymiotować.
- Wow - odetchnęła moja mama. - Brzmi okropnie.
- I takie jest. On zawsze wraca późno do domu, robiąc dużo hałasu, gdy jest pijany, zazwyczaj z jakąś dziewczyną przyczepioną do biodra. I on jeździ na motocyklu.
- Co? - spytała z niedowierzaniem moja mama.
- On ma motocykl - moja babcia powiedziała tonem ''o-mój-boże-nie-uwierzysz-w-to-dziewczyno''. - I przeklina cały dzień, siedząc na werandzie, gdzie pali lub pije. Podejrzewam, że obserwuje młodsze dziewczęta z okolicy, kiedy te przebierają się w swoich pokojach. I nawet nie MÓW mi o jego języku!
Spojrzałam na nią z szokiem. O jego języku?
- On ma po jednym kolczyku w języku, wardze i brwi! To jest takie obrzydliwe! Nie dość, że mówi do wszystkich z brakiem szacunku, to jeszcze ma ten metal w ustach. Nawet nie wiem, jak on je. Oh, a jego słodkie, krzywe zęby? Teraz są proste, bo nosił aparat przez dwa lata. Zaufajcie mi dziewczyny, on nigdy nie postawi nogi na moim podwórku!
Mama westchnęła, a ja przewróciłam oczami.
Nie spodobała mi się osobowość Nialla. Wydawał się być straszny. I od razu byłam pewna, że będę przy nim bardzo nieśmiała. To znaczy, jeśli kiedykolwiek bym go spotkała, czego nie zamierzałam zrobić.
- Więc dlatego nosisz ten kij, mamo? - moja mama zapytała babcię, która pokiwała głową.
- Nigdy nie wiesz, co zrobi ten facet. To szumowina.
Potem mama poszła do łóżka, bo wyjechałyśmy wcześnie rano, a babcia zaproponowała, że zrobi nam herbatę - uprzejmie odmówiłyśmy, ponieważ jej herbata była najgorsza na świecie - zostawiając mnie samą z Katherine na dworze.
- Wiesz, nie jest taki zły.
- Kto?
- Niall.
Wzruszyłam ramionami. Nie znałam go, nie przejmowałam się nim i nie planowałam się z nim spotkać.
- On jest fajny, taki bardzo fajny i on jest taki gorący, wiesz? Naprawdę gorący.
Co jest z tym jej słowem "taki"? Czy ona jest opóźniona w rozwoju, czy coś?
To znaczy, wiedziałam, że jej rodzice zginęli, gdy była mała, więc mieszkała z dziadkami, ale to nie dawało jej prawa do wypowiadania się w taki sposób albo do pokazywania mi zdjęcia przedstawiająceg...
- Penis - powiedziałam, zakrywając oczy.
Dziewczyna wypuściła z siebie wysoki śmiech, dotykając swojej piersi dłonią z wypielęgnowanymi paznokciami, które miały różowy kolor (ohyda).
- Boże, musisz być bardziej dojrzała. Niektórzy mogą pomyśleć, że jesteś dziewicą.
To dlatego, że nią jestem, suko.
Katherine wskazała na penisa na telefonie. Był bardzo duży, stojący i twardy.
- To jest Niall.
Otworzyłam usta i szybko odwróciłam wzrok. Katherine powiedziała, że zamknęła już zdjęcie, dlatego spojrzałam na nią.
Gdzie odeszła ta niewinna dziewczyna z tamtego roku? Dziewczyna, z którą chciałam malować paznokcie i oglądać katalogi Ikei? Zmieniła się.
- Więc znasz Nialla?
- Przyjaźniłam się z nim, gdy miałam 15 lat. A rok temu stałam się... - urwała.
- Stałaś się czym? - podsunęłam, naprawdę pragnąc się tego dowiedzieć.
- Jego przyjaciółką z przywilejami - wyszeptała, a jej cukierkowy oddech uderzył w moją twarz. Nie zdziwiłabym się, gdyby zrobiła tęczową kupę z magicznym pyłem.
- Co to jest? - zapytałam zdezorientowana. Co to do cholery miało znaczyć? Nie śmiej się ze mnie, nigdy o tym nie słyszałam.
Roześmiała się.
- Kiedy uprawiasz z kimś seks, ale nie ma żadnych zobowiązań. Brak uczucia. I nie jesteśmy razem, co oznacza, że możemy pieprzyć si częściej niż z tymi innymi ludźmi. Masz z tym jakiś problem, dzieeeewczyno?
Co? "Dzieeeewczyno"? Czy ona była na koksie? Boże, ona była zupełnie inną osobą. Nienawidziłam tego, że taka się stała. Nienawidziłam.
- Więc co robisz w wolnym czasie, w tym małym mieście? - zapytałam, przechylając się na ławce i próbując zmienić pozycję na wygodniejszą. Usłyszałam świerszcze i na sekundę zamknęłam oczy, czując relaksującą atmosferę.
- Cóż mamy wifi, jeżeli o to pytasz. Ale tutaj jest naprawdę wiele rzeczy do robienia. Mamy duży aquapark, plażę jakąś godzinę drogi stąd - jeździmy tam w każdą sobotę. I jest też skatepark, jeśli jesteś zainteresowana... i... i jest basen publiczny... a w nocy chodzimy na imprezy.
- My? - zapytałam ze zdezorientowaniem.
Ona nie może tak oszukiwać babci, racja?
- Cała okolica. Ja, Niall, Jade i Jake...
Znałam ich wszystkich z wyjątkiem Nialla. To znaczy kiedyś, gdy byliśmy dziećmi widziałam go na placu zabaw w lecie, ale to było jakieś dziesięć lat temu. Pamiętałam jego krzywe zęby, niebieskie oczy i...
Mój tok myślenia został przerwany, kiedy usłyszałam motocykl, zjeżdżający w dół ulicy. To był jakiś facet. Miał czarny kask i czarną, skórzaną kurtkę. Zatrzymał się obok krawężnika i zsiadł z pojazdu, po czym odłożył kask i poczochrał swoje włosy.
Miał blond włosy z różowymi pasemkami. Jego ciemne dżinsy doskonale opinały długie, chude nogi, a białe vansy teraz były już szare. Spojrzał na nas przypadkiem, a następnie jeszcze raz na nas popatrzył z opóźnionym refleksem.


Pomachał szybko i puścił oczko Katherine, po czym jego wzrok wylądował na mnie. Czułam zażenowanie, gdy się we mnie wpatrywał. Włożył kask na motocykl i ruszył w naszym kierunku.
Poruszyłam się niespokojnie, kiedy postawił nogi na werandzie i podszedł do nas. Katherine zapiszczała i wstała. Pomimo jej obcasów on nadal był od niej wyższy.
Byłam zaskoczona, gdy nawzajem się całowali i prawie zakrztusiłam się powietrzem, widząc jak jego prawa ręka wchodzi pod jej spódnicę.
- Usiądź, Ni - powiedziała, a on zajął jej miejsce i pociągnął ją na swoje kolana. Starałam się ignorować fakt, że jego kolano dotykało mojego.
- Kim jesteś? - spytał.
Jego głos był ochrypły i miał bardzo silny, irlandzki akcent. Zauważyłam w jego języku oraz w wardze kolczyk, właśnie tak jak mówiła wcześniej babcia. Jego typowe krzywe zęby teraz były proste, a włosy gęste, sterczące w każdym kierunku z ledwo widocznymi, brązowymi odrostami. Chłopak pachniał wodą kolońską, która mogę dodać, była całkiem podniecająca. Nie, żebym wiele o tym wiedziała.
On mnie zdecydowanie onieśmielał, przez co zarumieniłam się, kiedy spojrzał na mnie - na mój dekolt. To nie tak, że dużo pokazywałam, ponieważ miałam na sobie bluzę z napisem ''Justin Bieber''.
- Lubisz Justina Biebera? - spytał w drwiący sposób. Mówił do mnie, a w jego oddechu było czuć papierosy. Zwrócił się do Katherine. - Czy ona jest niema?
Katherine przewróciła oczami i spuściła swoje nogi ponad moje kolano.
- Jestem Renee.
- Renee?
- Renee Delilah Parker - powiedziała Katherine, a ja chciałam udusić ją dokładnie tam na miejscu. To było takie żenujące.
- Delilah?
Skinęłam głową, a moja twarz zapewne poczerwieniała.
Następnie jego wzrok powędrował na moje policzki, dekolt, uda, po czym wrócił z powrotem do moich oczu. Chwilę później odwrócił się do Katherine.
- Idziemy kochanie?
Dziewczyna przytaknęła, a on wstał, stawiając ją na nogi.
- Gdyby babcia pytała, wyszłam z Jade.
Skinęłam głową. Niall nawet już więcej na mnie nie spojrzał. Po prostu poszedł w kierunku chodnika, do swojego motocykla i ściągnął z niego kask. Katherine wspięła się za niego, przytulając jego tors.
Mogłam pomyśleć, zanim otworzyłam usta:
- Nie powinieneś dać jej kasku?
Popatrzyli na mnie jednocześnie, a Katherine roześmiała się i nie odwracając nawet głowy, powiedziała:
- Nikt nie nosi tego kasku.
I tak odjechali. Dźwięk motocykla odbijał się już tylko w ciemności dalekim echem. Westchnęłam i wstałam z krzesła, po czym weszłam do środka, gdzie znalazłam dziadka, oglądającego ''Koło Fortuny'' oraz babcię, patrzącą przez okno w kuchni.
- Shelleyowie znowu się kłócą - powiedziała, nie odwracając się od szyby. Jej szyja była wyciągnięta do góry.
Kobieta popijała coś z kubka, kiedy patrzyła, jak dwie dorosłe osoby krzyczały na siebie na swoim podwórku. Wtedy już wiedziałam, że moja babcia jest jedną z tych pań, które zawsze znają najnowsze ploteczki z sąsiedztwa.
Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Na szczęście mama pozwoliła mi zabrać ze sobą laptopa, a ja miałam teraz darmowe wifi z domu po drugiej stronie ulicy. Zostało ono nazwane "Niall", ale tak długo, jak on nie wie, że go używam, nie zaszkodzi tego robić.
Siedziałam na Tumblrze przez cały wieczór. Mój blog nazywał się rey-parker.tumblr.com
Było koło północy, gdy podeszłam do biurka, aby odłożyć laptopa. Usłyszałam z ulicy ryk silnika, aż w końcu motocykl zatrzymał się. Wyjrzałam na zewnątrz, aby zobaczyć, jak Niall zdejmuje kask, a Katherine próbuje ogarnąć swoje włosy.
Ale z nimi była jeszcze inna dziewczyna. Miała na sobie obcisłą, przylegającą do ciała sukienkę, a jej blond włosy falowały na wietrze.
Niall pochylił się, a ja byłam w szoku, widząc, jak je całuje. Obie. Na raz. Oni dosłownie się obściskiwali... Myślę, że taki pocałunek nazywa się 'Threeway'.
Ręce chłopaka owinięte były wokół dziewczyn, a jego dłonie dotykały po ich jednym pośladku. Jak on mógł to robić? To obrzydliwe. Potem odsunął się, oblizując wargi. Katherine pomachała do nich i weszła na naszą werandę, podczas gdy Niall zarzucił rękę na ramieniu drugiej dziewczyny i razem ruszyli w stronę jego domu. Zasunęłam zasłony, nie chcąc już niczego więcej widzieć.
To był mój pierwszy dzień w tym miejscu, a ja już nie lubiłam Nialla.
Świetnie.

------------------------------------------

Następnym dniem był wtorek. Moja mama wyjechała zaraz po tym, jak się obudziłam. Szczerze nie mogłam doczekać się tej chwili. Powoli ruszyłam na dół po schodach w zwykłym podkoszulku i szortach od piżamy. Byłam zbyt leniwa, żeby umyć od razu włosy, ale wyszczotkowałam zęby, w razie gdybym wpadła na Nialla, co było głupie, bo co on miałby niby robić w moim domu o 11 rano w wakacje?
Usiadłam na krześle w kuchni, życząc rodzinie dobrego poranka.
Babcia wyglądała przez okno, pijąc poranną kawę i komentując każdego, kto akurat przechodził obok naszego okna. Dziadek czytał gazetę, mamrocząc, że wszyscy są hipokrytami i że wszystkiego nienawidzi, a Katherine malowała paznokcie.
Powoli przygotowałam sobie płatki z mlekiem, po czym oparłam się o ladę. W całej kuchni unosił się zapach lakieru i kawy.
Moje oczy nieświadomie zwróciły się w stronę okna. Zobaczyłam tam kucającego na trawniku, obok motocykla Nialla. Jego włosy były teraz prawie blond. Różowe pasemka zostały już tylko odległym wspomnieniem. Otarł ręką czoło i wstał, pokazując, że nie miał na sobie koszulki. Jego nagi tors wydawał się nieskazitelny z wyraźnie wyrzeźbionym sześciopakiem. Ale skórę klatki piersiowej oraz ramion miał pokrytą tatuażami. Mój wzrok zatrzymał się na nich przez parę sekund.
Chwilę później oderwałam od niego oczy i skupiłam się na swoich płatkach. Skończyłam je jeść i włożyłam miskę do zlewu, a następnie zaczęłam iść na górę.
- Zaaaatrzymaj się! - krzyknęła babcia, na co ja jęknęłam, odwracając się, aby zobaczyć czego chce. - Dlaczego nie pokażesz jej okolicy, Kath?
Katherine i ja spojrzałyśmy na siebie, zanim ona nie uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Pewnie, Nana.
Ale ja pragnęłam tylko zostać w domu i obejrzeć parę filmów, czy to tak wiele? Nie chciałam tutaj być. Nikogo o to nie prosiłam. Co ja niby miałam tu robić?
Westchnęłam i poszłam na górę, żeby się przebrać. Naprawdę nie chciałam nigdzie iść, szczególnie z Katherine. Dziewczyna powiedziała mi, żebym była gotowa za 10 minut. Oczywiście dlatego, że ona potrzebowała czasu, aby nałożyć makijaż. Wciągnęłam na siebie shorty oraz bluzę z kapturem, po czym zeszłam na dół.
- Czy mogę wziąć ze sobą deskorolkę? - zapytałam Katherine, gdy pojawiła się na parterze. Ubrana była w białe koturny, bardzo krótkie shorty i obcisłą, białą bluzeczkę odsłaniającą brzuch.


- Jak chcesz - wzruszyła ramionami.
Chwyciłam deskorolkę, która oparta była o ścianę i założyłam na nos Ray Bany z oprawką w kwiatki.
- I uważajcie na Nialla! Nie zbliżajcie się do niego! - krzyknęła babcia, kiedy wychodziłyśmy z domu. Ona miała zamiar siedzieć na ganku i ''czytać'' gazetę. Przewróciłam na nią oczami i włożyłam deskę pod nogi. Katherine zmarszczyła brwi, gdy spojrzała na mój strój.
Ustawiłam drugą stopę na desce, czekając na kierunek. Katherine skinęła głową do przodu, a ja leniwie podjechałam do niej. Obie wiedziałyśmy, że nie będzie mnie oprowadzać po okolicy - znałam to miejsce. Ale ona wyglądała, jakby wiedziała dokąd zmierzamy.
- Gdzie idziemy? - zapytałam, rozglądając się po pustej, oświetlonej w słońcu ulicy.
- Do skateparku - powiedziała, a moje serce zaczęło szybciej bić.
Tam będą fajni ludzie, a ja pewnie się nie wpasuję. A mówiąc szczerze, obecność Katherine nie sprawiała, że się uspokajałam. Od razu zadałam sobie pytanie, czy Niall też tam będzie? Być może. Byłam ciekawa, czy jeździ na deskorolce, czy może ma bmxa.
Oparłam się o koniec deski, kiedy zatrzymałyśmy się przed bramą, a Katherine pchnęła ją, aby ją otworzyć. Zatrzymałam deskorolkę, gdy szłyśmy w kierunku dużych ramp. Znajdowały się tam także bary i mały kiosk w rogu.
Było tam koło piętnastu osób. Od razu zobaczyłam Nialla, który rozmawiał z jakąś blondynką. Opierał się o pomarańczowego bmxa. Dziewczyna kręciła wokół palca pasemko włosów i śmiała się z czegoś, co powiedział Niall.
Chłopak odwrócił głowę, po czym znowu na nas spojrzał z opóźnionym refleksem. Katherine puściła mu oczko, a on przeprosił blondynkę, po czym położył swoje supry na pedałach. Miał na sobie dżinsy i szarą koszulkę z długim rękawem. Jego włosy ponownie były blond z różowymi pasemkami.
- Cześć - powiedział, uśmiechając się i nie przeszkadzając sobie, żeby wstać z roweru.
Oczywiście czekał, aż Katherine pochyli się i go pocałuje, co dało mu pełny widok na jej cycki. Stałam tam głupio, patrząc w bok, ale słyszałam dźwięki, które wydobywały się z ich ust.
Zastanawiałam się, jak to jest mieć czyjś język w ustach, skoro wszyscy mówili, że to takie fajne.
- Nie chcesz dołączyć do pocałunku w trzy osoby? - spytał mnie Niall z pewnością siebie, a ja westchnęłam, odwracając się do niego. Jego brwi były uniesione, chyba wciąż czekał na moją odpowiedź.
- Ona jest dziewicą... I nawet nigdy nie miała swojego pierwszego pocałunku - poinformowała go Katherine.
Za kogo ona się uważała? Zdradzała szczegóły na temat mojego życia prywatnego! Chciałam na nią nakrzyczeć, ale mimo to powstrzymałam się.
Spojrzenie Nialla było nieczytelne. Jego ciemnoniebieskie oczy wwiercały się we mnie, kiedy leniwie owinął ramię wokół nogi Katherine. Dziewczyna poprawiła dłonią włosy, a on w końcu się do mnie uśmiechnął.
- Dziewicą? - zapytał, patrząc na mnie od góry do dołu, po czym przyznał. - Wygląda na jedną z nich.
Co miał na myśli, mówiąc że wyglądam jak jedna z nich? Zarumieniłam się i wtedy zdałam sobie sprawę, o co mu chodziło.
- Więc, jutro jest ognisko - powiedział, dotykając nagiej skóry mojej kuzynki.
- Idziesz? - zapytała mnie Katherine, robiąc krok do przodu i patrząc na mnie.
Wzrok Nialla zwrócił się na odsłonięte pośladki Kath, a następnie on przygryzł i oblizał wargę oraz kolczyk w niej.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami.
Niall przewrócił oczami, a ja nie mogłam uwierzyć w to co widzę, gdy zauważyłam, jak on uszczypnął obnażony tyłek Katherine. Dziewczyna zachichotała i uderzyła go lekko w policzek, a on uśmiechnął się do niej i podrapał się w kolano.
- Idę do domu - powiedziałam i postawiłam deskorolkę na ziemi.
Niall uniósł brwi, kiedy zobaczył, że rzeczywiście potrafię jeździć. Czułam na plecach ich spojrzenia, gdy wyjeżdżałam z parku, wzdłuż długiej ulicy. Rozejrzałam się wokół, próbując przyzwyczaić się do dzielnicy, po czym nagle na kogoś wpadłam. Wylądowałam na kolanach, przez co je rozdrapałam. Wstałam, czyszcząc brud z moich nagich nóg. Spojrzałam w górę i zobaczyłam jakiegoś faceta z papierosem w ręku i deskorolką u stóp.
- Przepraszam - wymamrotałam, a on roześmiał się.
- Nigdy wcześniej cię tu nie widziałem.
- Bo nie jestem stąd.
- Sean - wyciągnął rękę.
Spojrzałam w jego piwne oczy, kiedy uścisnęłam mu dłoń.
- Rey.
Chłopak strzelił mi półuśmieszek, gdy postawił stopę na deskorolce.
- Do zobaczenia.
A potem zjechał na koniec ulicy w stronę skateparku.
Dotarłam do domu koło pory obiadu, który zresztą i tak pominęłam. Obejrzałam najnowszy odcinek ''Supernatural'', a zanim spostrzegłam była już 22.
Przed wejściem do łóżka, poszłam wziąć prysznic. Byłam tutaj drugi dzień, a już wszystko było do bani.
Wróciłam do pokoju owinięta w ręcznik. Następnie zrzuciłam go z ciała i rozejrzałam się za piżamą. Znalazłam ją obok okna, po czym założyłam shorty i podkoszulek. Wyciągnęłam włosy z turbanu i pokręciłam głową.
Mój telefon zawibrował na łóżku, a ja pochyliłam się, aby go podnieść. To była wiadomość od nieznanego numeru. Otworzyłam ją.
Nieznany: Cholera.
Moje serce zaczęło bić szybciej, gdy zauważyłam załącznik do smsa. Kliknęłam na niego i prawie wpadłam w śpiączkę, kiedy zobaczyłam, że to zdjęcie przedstawiało mnie, nagą, przeczesującą ręką włosy.
Wyjrzałam na zewnątrz i zobaczyłam na balkonie Nialla. Siedział na krześle z iPhonem w dłoni, obserwując mnie i paląc papierosa. Zagryzł dwuznacznie wargę i wskazał na swoje krocze, po czym wykonał znak masturbacji. Moje serce zatrzymało się, a ja gwałtownie oblałam się rumieńcem.
Mój telefon ponownie zawibrował.
Nieznany: Mam twój numer od Kitty ;)
Zapisałam go do kontaktów i już miałam zasunąć zasłony, chcąc się powiesić, gdy zauważyłam, jak chłopak wstaje. Spojrzał na iPhone'a i wystukał coś na ekranie swoimi długimi, chudymi palcami.
Niall: Wiem przy jakim zdjęciu zaraz sobie zwalę.
Moje serce ponownie zabiło szybciej, kiedy zobaczyłam jego utkwione na mnie oczy. Z uśmiechem rozsunął suwak rozporka, a jego papieros w tamtym momencie zwisał mu z ust.
Zasunęłam zasłony i mocno odetchnęłam, patrząc się na własne stopy.
Gdy położyłam się do łóżka, myślałam o wszystkim, co wydarzyło się kilka minut temu.
I doszłam do jednego wniosku:
To będzie długie lato.


-----------------------------
#TeenageDirtbagPL #tdbpl

61 komentarzy:

  1. bożeee cudowny hahahaha czekam na dalszy ciąg haha :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwew super <3 @unbrokenickely :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ohohooo czuje, że będe tu często zaglądała ! już mi sie podoba to opowiadanie ! teraz tylko mam nadzieje, że długo nie będe musiała czekać do następnego : )

    OdpowiedzUsuń
  4. http://fearless-fanfiction.blogspot.com/ - serdecznie zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. boskieee, szybko next !!

    OdpowiedzUsuń
  6. JjBzisbjsbsjdbs

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne :)) Czekam na kolejne rozdziały <3 ~@Jula_Tom200

    OdpowiedzUsuń
  8. "Znowu zacznę się głodować". Chyba miałaś na myśli "głodzić"?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha xd Cudowny <3 Akurat coś dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaczynam czytac twoje tłumaczenie i strasznie denerwowało mnie to "on zobaczył" "on wyglądał" tego "on" nie musisz tłumaczyć w każdym przypadku ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. dopiero znalazłam twoje tłumaczenie i jest super
    lece czytać dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  12. KC ♥ Cudowny rozdział !! Jestem pod wielkim wrażaniem!! ;****

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak będą nowe rozdziały dacie znać ? https://twitter.com/XmaxtvX bardzo proszę <333

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale ten Niall jest głupi hahahaha :) Super! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. There is definately a great deal to know about
    this subject. I love all the points you made.

    Here is my weblog: wydluzenie penisa

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurde !!! Nareszcie udało mi się przeczytać pierwszy rozdział :")
    Najlepsza była końcówka XD Ja nigdy bym od tak nie zdjęła z siebie ręcznika w pokoju i popierdalała nago o.O To było trochę dziwne, ale okey... Jak kto lubi no nie? ;)
    Znalazłam tego bloga już kilka dni temu, ale dzisiaj miałam na tyle czasu, żeby spokojnie przeczytać chociaż pierwszy rozdział xd
    Muszę powiedzieć, że mnie zaciekawił.. Rzadko zdarza się opowiadanie z Niallem w roli głównej więc bardzo się cieszę, że tu jestem :D
    Od razu uprzedzam, że zazwyczaj nie komentuję wszystkich rozdziałów po kolei, ale napewno co któryś napiszę to i owo :)

    do napisania
    @enough_strong__

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże, Niall, Ty zboczeńcu nikczemny!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurde *-* Tak bardzo cudowne <3.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba tylko mi się to wszystko nie podoba... To jak kierujesz postać nialla to wręcz obrzydliwe. Niektóre rzeczy które wypisujesz są ze sobą niezgodne. Powiedz jak to możliwe że niall raz ma różowe końcowki a zaraz potem nie po chwili jednak znów są różowe... Ciemnowlosa blondynka? Naprawdę? Ze swojej bohaterki próbujesz stworzyć kogoś wyjątkowego ale nie udaje Ci sie to bo to co uważasz za przejaw odmienności (noszenie bluz, jazda na deskorolce, uwielbienie wifi...) nie czyni jej nikim wyjątkowym. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie że jest bardzo typowa... Jest tu jeszcze dużo więcej błędów Ale nie wszystko jest złe. Masz nawet niezły styl pisania i tu masz plus. Ale jak na razie to tyle jeśli chodzi o plusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież to jest tłumaczenie -.-

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  21. Dopiero teraz zauważyłam że to tłumaczenie biorę na to poprawkę, nie powinnam wytykać błędów bo jako tłumacz nie możesz ich naprawić.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytam to już 2 raz i nie moge przestać *.*

    OdpowiedzUsuń
  23. wciągnęłam się mimo że nie podoba mi się w jaki sposób Niall jest tutaj przedstawiony :)
    @_luvmyhoran

    OdpowiedzUsuń
  24. Hahahah Boże XD Jprdl XD Nie XD Kurwa XD

    OdpowiedzUsuń
  25. KOCHAM TO! Drugi raz, a uczucia takie same <3 #TOTGA

    OdpowiedzUsuń
  26. OMG genialne <3 kurcze czemu dopiero teraz zaczęłam czytać?! lecę po następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  27. już się wciągnęłam

    OdpowiedzUsuń
  28. chciałam poczytać jakieś ff "do snu"

    przez Niall'a teraz na pewno nie zasnę xd biegnę czytać dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Dopiero teraz zaczelam czytac.... Trzeba będzie ponadrabiac ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Czytam to ( całe ff) już 2 raz. xxx

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie wierzę że dopiero teraz zaczęłam to czytać, ff jest genialnie choć czasem ciężko się czyta bo jakieś błędy są ale to nieważne ;)
    Bardzo utożsamiam się z Rey, idk czemu

    OdpowiedzUsuń
  32. UZALEŻNIENIE SIĘ ZACZYNA *.*

    OdpowiedzUsuń
  33. To jest jak uzależnienie. Czytam drugi raz i nie mogę przestać omg / Nath

    OdpowiedzUsuń
  34. Zaczynam czytac od nowa :) G

    OdpowiedzUsuń
  35. Miałam dziś wielką ochotę poczytac jakieś ff. Doszłam jednak do wniosku, że nie ma drugiego tak dobrego więc czytam po raz drugi TD. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Zajebisty rozdzial. Koncowka najlepsza

    OdpowiedzUsuń
  37. A najlepsza jest końcówka (y) :D XD

    OdpowiedzUsuń
  38. hahah dobra czytałam to już z 5 razy ale zaczynam 6, no bo.....czemu nie? <3

    OdpowiedzUsuń
  39. O jezu.. umarlam :D Szczerze sie do ekranu.jak glupia...

    OdpowiedzUsuń
  40. Jezu ja umarłam *-* <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Jezu Niall nfdsmfjd

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie lubię Nailla na prawdę i tu jakoś nie bardzo mam ochotę zmieniać zdanie.. Zobaczymy dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ejjj serio ja czytam to już 4 raz! Bo to jest piękne♡♥♡♥ kocham♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  44. Od razu zaznaczę, żeby nie było wątpliwości. Rozumiem, że to tłumaczenie, dlatego też nie będę czepiać się samego opowiadania. Nie podoba mi się, z wielu powodów. Jednak błędy stylistyczne są wynikiem błędu tłumaczki, nie autorki. A jest ich sporo. Złe odmiany słów czy też ich użycie bez znajomości ich znaczenia... Żeby nie być gołosłowną - "ubrała bluzę" to błąd. Ubrać można się lub kogoś. Ubranie bluzy oznaczałoby nałożenie na nią jakiejś innej części odzieży. Bluzę można za to włożyć.Nie chcę jednak demonizować niczyich wysiłków czy nie doceniać pracy. Polecam jedynie większą staranność. Powodzenia w dalszych tłumaczeniach!

    OdpowiedzUsuń
  45. Podoba mi się 😂 on moim zdaniem nie jest fajny ,ale żenujący...a Niall'a uwielbiam i jakoś mi tutaj nie pasuje za niegrzeczny (przecież ona taki kochany XD)

    OdpowiedzUsuń
  46. To ja może się tutaj nieśmiało zareklamuję, mam nadzieję, że nie będzie to przeszkadzać:
    Ona była zwykłą dziewczyną i miała swoje zwyczajne życie. On był gwiazdorem i miał swoje gwiazdorskie życie. Ich ścieżki przecinają się w jednym momencie. Chcesz wiedzieć jak to się skończy? Czytaj naszego bloga :) http://closerangelove.blogspot.com/
    Bardzo prosimy o komentarze i kontruktywną krytykę :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze bardzo motywują do dalszego tłumaczenia, pamiętaj o tym kochanie :)